Dzień 102 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Cele.
 
Wszyscy o nich mówią. Wszyscy o nich wiedzą. I nie wiele się z tym dzieje. Dlaczego? Mam swój sposób i swoją teorię.
 
Samo ustalenie celu nie ma większego znaczenia. Wielu ludzi w ogóle ich nie osiąga. Nie widzą jednego ważnego elementu. Niektórzy nauczyciele nawet o tym nie wspominają. Sami też tego nie odkryli.
 
Sam w sobie cel nie ma znaczenia. Mówi się też, że nie cel jest ważny, a droga, którą się przeszło. To częściowa prawda i niestety bardzo często jest usprawiedliwieniem niewystarczającej determinacji przy realizowaniu swojego celu. To mówią też Ci, którzy próbują pocieszyć kogoś komu się po prostu nie udało. Oczywiście wszelkie doświadczenia są cenne.
 
Jednak większość nie zauważa pewnej oczywistości. Gdy o nią pytam nie wprost, to ludzie nie wiedzą. Mówią tylko o celu i jak do niego dojść. Dopytuje co dalej, ale odpowiedź najczęściej brzmi „nic”. A przecież każdy z nas robi to ciągle i ciągle, ale robi to niewłaściwie. O czym piszę?
 
Tam i z powrotem.
 
Gdy planujesz wejść na Mount Everest, to zabierasz ze sobą potrzebne rzeczy, które mają wystarczyć Ci na wejście (w uproszczeniu). Tylko czy na pewno tyle? Oczywiście, że nie. Przecież trzeba zabezpieczyć jeszcze powrót. I wiem, co teraz pomyślisz „to przecież oczywiste”. Tak? To dlaczego tak wielu ludzi planuje tylko cel, a nie to, co wydarzy się po jego zrealizowaniu.
 
Jedziesz do pracy, to też wracasz. Podróżujesz na wakacje, które są celem, to musisz też wrócić. Gdy wchodzisz do budynku, to też musisz w końcu z niego wyjść. Tak więc okazuje się, że Twój cel jest tylko celem pośrednim. Tylko niestety nie wielu wie co zrobić dalej, a to oznacza, że nie zaplanowali tego, co wydarzy się, gdy już to osiągną.
 
Co mam na myśli?
 
Ktoś chce zbudować dom. Jest to cel. Jednak to tylko cel pośredni. Jeśli nie masz zaplanowane co w nim będzie, jak będzie wyglądało w nim życie, to nie jego budowa będzie trudna i kosztowna, aż w końcu ktoś zacznie chociażby kupować jego wyposażenie. Uwierzy, że przecież już tam zamieszka.
 
Ktoś chciałby mieć partnera. To jest cel. Jednak nadal nie robi miejsca w swoim domu dla tej osoby. Ma jedną poduszkę na łóżku. Nie ma miejsca w szafach, a tym bardziej dodatkowej zastawy. Tak więc szuka kogoś na życie, ale mówi, że nie ma szczęścia. A tak naprawdę nie zaplanował dalszego życia z kimś, kogo spotka.
 
Ktoś chciałby sprzedać swoją firmę. To jest cel. Jednak wciąż nie jest na to gotowy. Wyobraża sobie ten moment. Jednak nie planuje tego, co ma wydarzyć się po. Więc po co miałaby odbyć się ta sprzedaż. Nie ma przygotowanej chociażby umowy sprzedaży, gdyby nagle znalazł się kupiec. Nie ma pomysłu na nowe zajęcie, a więc gdzieś podświadomie nie bardzo chce sprzedać tą firmę. Wszechświat nie wie czego chcesz później.
 
Ktoś chciałby upiec ciasto. To jest cel. Kupił wszelki potrzebne składniki. Jednak nie wie, jak się za to zabrać. Tym bardziej, że nie zaplanował dalszego działania, a więc nie zaplanował, że trzeba kupić blachę i piekarnik. Tak więc sam w sobie cel nie ma znaczenia. Nie wydarzy się.
 
Jeśli coś robimy, to zawsze, w jakimś celu. To zawsze ma kolejne konsekwencje. Dlatego jeśli coś planujesz i stawiasz sobie cele, to dobrze jest wiedzieć, co wydarzy się później. Dlatego wybierając się gdzieś planujemy powrót. Często niestety niezbyt dobrze w porównaniu do przeciwnego kierunku. Dlatego wielu ludzi rezygnuje ze swoich celów, bo nie wie co ich czeka później. Nikt nie powiedział im, że wizualizacja samego celu to za mało. Trzeba wiedzieć, jak będzie wyglądało życie, gdy już zostaniesz milionerem. Co z tego, że zaplanujesz, jak nim zostać, jak nie będziesz miał pomysłu co zrobić z tym życiem, gdy już się pojawi.
 
Wielu ludzi ma jeden cel. I nie marzą o innych rzeczach. Przez to obawiają się, że jak ten zrealizują, to już nie zostaną z niczym. Tak więc odwlekają podróż, aby żyć samym marzeniem o celu. Znów nie wiedzą, co będzie dalej.
 
Aby żyć w pełni trzeba wiedzieć, że będzie coś dalej niż tylko cel. W tak wielu rzeczach brakuje nam pewności tego, co będzie po. Nie pytamy tych, którzy już doszli tam, gdzie chcemy dojść. Zrealizowali to, co chcemy zrealizować my. Stali się tymi, którymi i my chcemy się stać. Cel to zawsze jest tylko pośredni etap całej drogi.
 
To moje spojrzenie, które stosuje od lat. To dzięki temu moje wizje są silniejsze i pewniejsze, a ich realizacja o wiele łatwiejsza i przyjemniejsza. Na pewien sposób wiem, co mnie czeka. Bawię się tym i być może dlatego uwielbiam robić wielkie rzeczy.
 
To mój sekret, który publicznie zdradzam pierwszy raz. Teraz znasz go również Ty. A jest wpływa on na sukcesy moich klientów, z którymi pracuję właśnie w ten sposób. Choć proces wymaga odpowiedniego ułożenia, to opisałem to dla Ciebie w najprostszy możliwy sposób. Możesz go wykorzystać lub zacząć pracować ze mną.
 
Tam i z powrotem.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni