Dzień 106 z 365 DOBRYCH DNI!
 
W ludzkiej naturze jest czynienie dobra. Zło pochodzi jedynie z braku dobra. Zło jest pustą przestrzenią, którą trzeba wypełnić dobrem.
 
Mogłoby wydawać się takie proste. I proste jest, ale tylko wtedy, gdy znajdziemy w sobie wielką prawdę o istocie życia. Ona rodzi się z energii miłości, która przenika każdego w świecie. Czyniąc innym, to samo czynimy sobie. Dlatego dzielić należy się tylko tym, co mamy dobrego do zaoferowania.
 
Niestety dla wielu ludzi to czasami wręcz nie możliwe. Trudne do odnalezienia się w tym, co tak naprawdę mają. A ukryli to tylko dlatego, że kiedyś ich dobroć została wykorzystana. Zamknęli się w sobie i zawzięli do tego stopnia, że przekonali samych siebie, że nie pomogą już nikomu. Zrobili to w przekonaniu, że to uśmierzy ból, który powstał w wyniku zranienia. On jednak nie znika, a narasta.
 
Trudno jest nie pomagać. Nawet największy zbrodniarze świata i historii mieli swoje sposoby na niesienie pomocy. Wiem, jak to brzmi, ale w ich świecie było też na to miejsce. Ta potrzeba nie znika, nawet w bardzo złym sercu. Ono czasami po prostu nie wie, że jest złe. Dało się oszukać, skrzywdzić i zranić do tego stopnia, że stworzyło sobie nowy obraz świata. Złego świata, ale ich świata. Jednak w każdym z nich tli się iskra, która potrzebuje się ujawnić w działaniu na rzecz innych.
 
Bywa też tak, że ludzie mają przekonanie, że nie trzeba pomagać, bo pomogą inni. A inni też tak myślą o tych innych, a oni myślą o tamtych dokładnie to samo. I w końcu nikt nikomu nie pomaga. Pozostaje garstka ludzi, na których wszyscy patrzą w przeświadczeniu, że ich pomoc wystarczy za całą pomoc świata. I pozostają w nic nie pomaganiu. Nawet wtedy, gdy coś ich ciśnie. Takie poczucie, że coś trzeba byłoby zrobić. Tylko co?
 
Ten dylemat ma bardzo wielu ludzi. Patrzą na swoje życie i dochodzą do wniosku, że sami tak nie wiele mają, że nie mogą pomóc innym. I choć ich serce aż krzyczy z bólu, gdy widzą cierpienie innych, to nie wiedzą co mogą zrobić. Stoją bezradnie w bezruchu. Patrzą z litością na tych, którzy mogliby pomóc, a nie robią nic. A przecież sami mogą więcej niż im się wydaje. Mamy więcej do zaoferowania niż wszystkie pieniądze świata.
 
Najcenniejszym darem dla drugiego człowieka jest uwaga, zrozumienie i akceptacja. To wcale nie oznacza litości i brania na siebie wszelkich trosk. A jedynie wysłuchanie i wsparcie w trudnych chwilach. Możemy podzielić się kolejnych wyjątkowym darem, jakim jest krew. Jednak tu wielu ogarnia strach, który hamuje przed wieloma sposobami pomagania. On sumie paraliżuje niektórych przy każdej okazji. Tak więc krew może pomóc innym. Często słyszę, że ludzie boją się oddawać krew. Serio? A gdyby chodziło o ich dziecko, rodzica lub rodzeństwo? Czy baliby się nadal? Wątpię. A tu chodzi o dziecko, rodziców i rodzeństwo kogoś, kto tego potrzebuje.
 
Jesteśmy darem życia. To życie możemy wzbogacać i uszlachetniać, ale tylko wtedy, gdy sami staniemy się do tego zdolni. Sami wówczas doznamy odmiany. Zwrócimy uwagę na niesamowite piękno, które pochodzi z naszych serc. Czasami nie trzeba zbyt wiele. Wystarczy po prostu zrobić cokolwiek dla kogoś, kto potrzebuje pomocy.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni