Dzień 110 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Wyciągnij wreszcie kij z dupy i zaczniżyć. To usztywnienie, które nazywasz stabilizacją wcale nią nie jest. Jest tylko jazdą po torach niczym pociąg, który trzyma się wyznaczonej trasy. I oczywiście to też dobra cecha, bo docieramy od stacji do stacji. Od celu do celu, ale pomijasz wszystko, co mógłbyś doświadczyć na trasie.
 
Nigdy nie można było mnie wrzucić w żadną życiową sztampę. Zawsze chodziłem własnymi drogami. I uwierz mi, że bardzo pokręconymi i pozawijanymi, wyboistymi, a nawet przerażającymi. Jednak w tym wszystkim była, jest i będzie wielka swoboda, bo w ten sposób mam okazję doświadczać wielu niesamowitych chwil. Mogę sobie pozwolić na luz, szaleństwo i zabawę, tam gdzie inni widzą konwenanse, dziwne przekonania i ograniczenia.
 
Życiowy luz pozwala na więcej. i choć czasami dotarcie do celu wydaje się być dłuższe, to po drodze dzieje się tyle rzeczy, które sprawiają, że częściej człowiek pamięta lepiej drogę niż sam cel. Być może właśnie z tego powodu uwielbiam piesze wędrówki po górach. Swoje własne tempo i brak jakichkolwiek ograniczeń. Mogę przeżywać każdy krok, iść ścieżką lub poza nią, a przede wszystkim wybierać swój własny kierunek. A najważniejsze, że w ogóle się nie nudzę.
 
W pociągu czy w samolocie ludzie czują się zamknięci i nieswojo. Godzą się na ten stan, bo wiedzą, że trafią w miejsce celu ich podróży. Nie można jednak dostrzec i poczuć tego wszystkiego, co mija się po drodze. Dla wielu jednak taki stan jest idealny, bo również w codziennym życiu czują się bezpieczni wewnątrz ścian, które daje im strefa komfortu.
 
Takie podejście do życia ma swoje plusy, bo szybciej i sprawniej osiąga się wiele wyznaczonych celów. I tylko wtedy. A że niestety większość ludzi tych celów nie wyznacza i nie realizuje, to zamykają się w tych ograniczeniach i nie żyją naprawdę. W ten sposób sprawiają, że pojawia się w nich poczucie małego i krótkiego życia. Mówią, że brakuje im czasu, a faktycznie marnują go na życie, którego nie chca, pracę, której nienawidzą i przyjaciół, którzy ich wkurzają. Jednak trzymają się tego, bo daje im to pozorną dyscyplinę życiową.
 
Luz jest potrzebny, bo daje niesamowitą swobodę w patrzeniu na świat i wielu możliwości. I nie wyklucza samodyscypliny w realizowaniu swoich marzeń. Powinien on być jej częścią, aby dawać sobie przestrzeń na życiową radość i dostrzeganie tego, co umyka nam za każdym razem, gdy idziemy jak koń z klapkami na oczach.
 
Z przymrużeniem oka patrzę na wiele rzeczy. Nauczyłem się już dawno temu, że nie wszystko jest takie, jakie kazano nam coś widzieć. Nie wszystkie sprawy są takie, jakie wydają się na pierwszy rzut oka. Trwalszy jest elastyczny patyk, niż sztywny badyl, który pod większym naporem w końcu pęka. Tak samo, jak ludzie, którzy nie potrafią się dostosować do zmieniających się okoliczności i świata. Nauczyli się żyć w swoich murach nie mając pojęcia, jak cudownie jest poza nim.
 
Czasami warto pozwolić sobie na życiowy spontan i szaleństwo. Myślę, że dziś odważniejsi są ci, którzy znajdują w sobie wielką ekscytację życiem niż ci, którzy brną bez radości od jednego punktu do drugiego. Często tracą przyjaciół, rodziny, a przede wszystkim cenny czas, którego już nie odzyskają. Bywa ze tracą wszystko i dociera do nich, że takie życie nie miało sensu, bo nie mają nic. Nie ma w tym radości, bo nie ma żywych wspomnień ubarwionych szaleństwem i spontanicznością.
 
Nie wyrokuje tutaj, że ten styl życia jest idealny i najlepszy. Jednak wiem, że takie życie z dziecięcym rozumieniem świata jest o wiele bardziej bogate. Jednak myślę, że na to trzeba być przygotowanym i silnym. Trzeba bardzo znać siebie i kochać bardzo mocno, aby trzymać się również swoich zasad i wartości. Wiedzieć czego się chce, aby znajdować odpowiednią ilość samodyscypliny w realizowaniu życiowego planu. A wielu go po prostu nie ma. Jak się go nie ma, to nie wie się czego się chce. Wtedy człowiek jest zagubiony i trudno jest mu odnaleźć luz i lekkość w podejmowaniu nowych wyzwań.
 
Dzisiejszy świat należy do ludzi, którzy potrafią szybko i elastycznie reagować na to, co dzieje się wokół nich. Wówczas konsekwencja i dyscyplina są łatwiejsze do utrzymania, bo dają możliwość szybkiem modyfikacji planów. Dostosowania ich, a nie trzymania się tego, co być może nie ma sensu. Nie oznacza, to jednak łamania i porzucania swoich wartości, a jedynie odnalezienia nowych możliwości. A jeśli ich nie ma, to wykreowania własnych. Jednak do tego potrzeba jest wiele swobody i większego życiowego luzu.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni