Dzień 149 z 365 DOBRYCH DNI!
 
No co to był za dzień. No cóż to był za dzień. Dobrze, że już koniec.
 
Nie mogę i nie będę narzekał, bo wiele się nauczyłem. Jednak cieszę się, że jest już za mną. Masz też takie dni? Ty pewnie nie. Hmmm… No cóż, to był za dzień.
 
Ja swoje, on swoje. Moje marzenia, przeciw jego planowi. Moje cele, a po drugiej stronie zapora. On drzwiami, a ja oknem. On oknem, to ja drzwiami. Dowód na to, że istnieją rozbieżności. I to skrajne.
 
Pewnie należysz do tych, co myślą, że inni nie mają takich dni, że wszystko się zatrzymuje. Niektórzy chcą, abyś tak myślał. Jednak prawda jest taka, że wszechświat ma silniejszy plan. Wygrywa, choć i czasami człowiek postawi na swoim. Gdy się to nie uda, to nie ma przegranej, bo walczyłeś.
 
Jedne drzwi się zamykają, ale… następne zawsze się otwierają. Gdy coś się kończy, to zawsze coś się zaczyna. Nigdy nie zostaje pustka, bo wszystko jest ciągiem. A my jego sensownym planem. To jest tak wielkie, że większość ludzi tego nie jest w stanie objąć swoim postrzeganiem życia.
 
Życie jest drogą. Ma wiele ścieżek. Wznosi się i opada. Zakręca w lewo, a później w prawo, ale jeszcze trochę prosto. Jednak wciąż z marzeniami i celami. Tego nikt nie może nam odebrać, bo to jest tylko nasze. Możemy pozwolić na to tylko my sami, a więc po co to robić?
 
Ten dzień. Dzień bez jutra. Odchodzi. Czekam już na ranek i dziękuję za dzisiejszą lekcję. Nadszedł nowy powiew, z którego urodzi się nowy etap. I być może właśnie dlatego patrzę na wszystko ze spokojem i ciekawością nadchodzących chwil. To efekt postrzegania życia, jako przygody.
 
Nadejdzie jeszcze czas. Ten czas.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni