Dzień 176 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Jak wygląda życie po social mediowej „śmierci”? Dla niektórych ludzi rezygnacja z życia w portalach społecznościowych jest równoznaczne ze zniknięciem z tego świata. Wielu z nich zna tylko internetowe życie i być może nigdy już nie pozna życia poza elektroniczną komunikacją. Nie mają pojęcia, jak wyglądało życie, gdy nikt nawet nie wyobrażał sobie świata pozbawionego rzeczywistych relacji.
 
Muszę przyznać, że zaczyna zabawnie wyglądać większość moich spotkań. Często zaczynają się od stwierdzenia „nie ma Ciebie na Facebooku?” lub „co się z Tobą stało?”. Najlepsze brzmi co najmniej jak pytanie „jak wygląda życie po śmierci?”, a formowane jest mniej więcej tak „jak to jest żyć bez Facebooka?”. Tak, jak nagle przybyłbym z zupełnie innej planety. Choć pewnie dla niektórych brzmi to tak absurdalnie, że mógłbym pretendować do tytułu „odmieńca”.
 
Jak zatem wygląda moje życie po kilku miesiącach bez…
 
ZAGLĄDANIA w cudze życie, które kiedyś wydawało mi się być ciekawsze od mojego?
 
CZYTANIA o sprawach, które w rzeczywistości mnie nie interesowały?
 
EKSCYTOWANIA się tym, czym Facebook chce, abym się ekscytował?
 
WYBIERANIA mi przyjaciół i klasyfikowania dla mnie treści, które zmanipulowane trafiały przed moje zmęczony oczy tuż przed zaśnięciem?
 
PORÓWNYWANIA ilości lajków i serduszek, które miały imitować skalę zainteresowania tym czego i tak nie wielu czytało?
 
WYSTAWIANIA się na ocenę ludzi, których w ogóle nie znam lub nie mają pojęcia o moim codziennym życiu?
 
UPEWNIANIA się co 15 sekund czy przypadkiem ktoś czegoś nie napisał lub nie skomentował?
 
SELFOWANIA wszędzie siebie na pociechę własnego ego i wątpliwej radości innych ludzi?
 
POZORNEJ radości z posiadanej grupy tysięcy znajomych i zwolenników, którzy i tak nie mieli okazji zobaczyć o co mi tak naprawdę chodzi?
 
HEJTU, którego i tak nie ma, bo nie ma co hejtować, gdy nie ma sensacji, agresji i wyuzdania?
 
Cieszę się odzyskanym czasem i spowolnieniem z pędu, który nie wiadomo, jak wkradł się do mojego życia. Moja głowa nie mieli już wszystkich zbędnych informacji, które mimochodem trafiały do mojej świadomości.
 
Stałem się anonimowym z wyboru. Telefon stał się telefonem, bo nie ma już potrzeby nawykowego „pstrykania” zdjęć. Zniknęły z niego wszelkie aplikacje, maile i programy filtrujące. Myślę, że tak samo mi, jak i jemu ulżyło.
 
Zniknęła wyimaginowana presja, a wrócił spokój. I choć wielu mówi, że ma nad tym kontrolę, to faktycznie jest to kontrola braku kontroli. To jak stan po odwyku i oczyszczeniu, gdzie wszystko co ważne dzieje się w świecie rzeczywistym, a nie internetowym. Obserwacja świata odbywa się na podstawie własnych odczuć, a nie emocji zupełnie obcych ludzi.
 
A jeśli mowa już o ludziach, to nie zniknęli. Są nadal. Znaleźli mnie, bo dzwonią, spotykają się ze mną i poświęcają znacznie więcej uwagi. Cieszą się z rozmowy, a nie wiadomości bez emocji i wyrazu.
 
Czy to konieczne? Sam sobie odpowiedz. Mi ta wersja odpowiada i nie zamierzam jej zmieniać. I choć dla niektórych to zbędna fanaberia, to wiem, jak bardzo obawiają się życia bez tego wirtualnego zainteresowania, które karmi ich ego. Czy to złe, że jest się socialmanem? Nie wiem? Twój wybór. Nie oceniam i nie przekonuję. To moja decyzja, z którą czuje się bardzo dobrze.
 
„Krzysztof, a co z Klientami?”, a „co z fanpage?”. Nic. Klienci są. Nowych więcej niż było wcześniej. Fanpage jest, bo wiem, jak jest ważny dla wielu z Was. To forma bloga podobnie, jak moja strona. I to w zupełności mi wystarczy. Choć nie wykluczam, że przeniosę się tylko na stronę www. Czy zatem zniknę już całkiem?
 
Zabawne, ale nie. Ludzie wciąż czytają książki. A te będę pisał jeszcze częściej, bo czasu mam więcej i koncepcji jest sporo. Szkoleń stacjonarnych w tym online świecie potrzeba jeszcze bardziej. A pracy indywidualnej nigdy mi nie zabraknie. Tak więc zawsze znajdą się „jacyś” ludzie w tym realnym świecie.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni