Dzień 184 z 365 DOBRYCH DNI!
 
A gdybyś znał swój życiowy cel? Gdyby okazało się, że jest nim zrealizowanie tylko jednej misji? Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś nie musiał na siłę wyszukiwać planów i marzeń?
 
Jeden cel. Twój cel. Całe życie.
 
Ludzie tak bardzo chcą odnaleźć swoją drogę. Pokładają w tym wielką nadzieję, bo daje im to poczucie, że osiągną stan w którym będzie im łatwiej żyć. Szukają i pytają wszystkich „jaką drogą mam pójść”, ale nie dostają odpowiedzi.
 
Dostają ją tylko od tych, którzy mienią się mędrcami i nauczycielami, którzy wiedzą „jak żyć”. A nie wiedzą nic. I choć doradzają innym to sami nigdy nie odnaleźli własnej drogi. Mają tylko nadzieję, że spełniają swoją drogę. A jest ona wymyślona.
 
Gdy ktoś odnajduje swoją drogę, to wie, że można ją odnaleźć jedynie samemu. Nie doradza nikomu, bo gdy tak czyni, to zdaje sobie sprawę, że wprowadza błąd do jego osobistej konfiguracji w życiowym kursie. Gdy ktoś poszukuje, to pyta niezliczonej ilości osób, a doradcy zawsze wskazują kierunek zgody z własnymi oczekiwaniami. Mnożą się więc kierunki i możliwość, a więc zwiększa się szansa na nieodnalezienie tego jedynego.
 
Tej mglistej drodze ciężko odnaleźć jest się komukolwiek. Być może tak wielu zagubionych ludzi, którzy wciąż upatrują w innych ratunek na bezkresnym morzu obietnic lepszego życia. Chwytają się każdego głosu i możliwości z przekonaniem, że być może to ich uratuje. A to jedynie kamufluje jeszcze bardziej ich wewnętrzny głos, który odpowiedziałby im, jaki jest kierunek ich drogi.
 
Własna droga jest zagrożeniem dla innych. Pozwala wyzwolić się z otaczającego świata. Umacnia w przekonaniu dokonania tego, do czego zostało się powołanym. A to wzmacnia w człowieku poszukiwanie wewnątrz siebie odpowiedzi i siły, które pchają go w realizacji tego, co ma przynieść spełnienie.
 
Zrozumieniem jest, że nie w ilości siła człowieka. Nie w chwilowych sukcesach dla publiki dla własnej skarbonki. Nie ma w tym faktycznej misji, która przynosi korzyść w określonym działaniu. Takie łapczywe łapanie się wszystkiego przypomina łapanie powietrza przez tonącego. Wzbudza jedynie litość i chęć pomocy. Z tymże wielu ją odrzuca, aby nie okazać własnej słabości. W końcu i tak toną. Najcześciej w zaciszu samotności i rozpaczy, gdy już nie ma nikogo komu można by pokazać prężenie siły.
 
Wsłuchanie się jedynie w siebie do powrót do tego kim faktycznie jesteśmy. I dlaczego tu jesteśmy. W sobie mamy tą drogę. Podążają ci, którzy wiedzą, że świat był przed nimi i będzie po nich. A ich czas jest jedynie i aż, częścią czegoś czego rozumieć nie zawsze muszą. Za tym pojawia się powołanie, które niesie w sobie największy dar przeżywania życia w spokoju i szczęściu.
 
Pozostawia się w tyle pożądanie, materialność, sukces i władzę. Odnajduje się to, co jest częścią prawdziwej symbiozy człowieka ze światem, którego jest częścią. Wsłuchanie się w duchową część naszego życia, uwalnia człowieka od jego cierpienia i bólu, którym obdarzył ludzkość ten pozorny świat dobrobytu. Odbierając wielu ludziom ich wewnętrzny spokój i poczucie jedności z tym, co jest częścią naszego istnienia.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni