Dzień 198 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Do utraty tchu, kiedyś ludzie walczyli o wszystko. Czy jesteśmy jeszcze zdolni do takiej walki? A może uznaliśmy, że tylko nie liczni mogą dawać z siebie naprawdę wszystko? Czy widzimy w nich idoli? A może półbogów? Ludzi urodzonych pod szczęśliwą gwiazdą? Czy są to szczęściarze, którzy mają w sobie to coś?
 
Oddaliśmy, jako ludzie, innym ludziom prawo do odnoszenia sukcesów, walki o lepszą przyszłość, swoje marzenia i siebie. Zbyt szybko rezygnujemy, bo robimy to już na początku. Wizja wysiłku i walki jest wystarczającym hamulcem, aby nawet nie zaczynać i nie zabiegać o to, co dla nas najważniejsze.
 
Ludzie rezygnują dziś szybko ze wszystkiego. Związków, zdrowia i lepszej przyszłości. I choć tak wiele mówi się dziś o motywacji, to większość szuka dziś w motywacji jedynie drogi na skróty. Mają nadzieję, że mogą mieć bez konieczności wysiłku i walki. Wolą wymienić na nowe lub zrezygnować, aby tylko nie trzeba było być wytrwałym, cierpliwym i konsekwentnym.
 
Do utraty tchu biegnij, gdy widzisz autobus na przystanku, a jedziesz na ważne spotkanie.
 
Do utraty tchu walcz o swój awans, gdy wiesz, jak to ważne dla Ciebie. Jeśli masz w tym radość i pasję.
 
Do utraty tchu sprzątaj swoje mieszkanie, gdy wiesz, że to ważne dla kogoś Ci bliskiego.
 
Do utraty tchu biegnij za dzieckiem, gdy zapomniało kanapek do szkoły.
 
Do utraty tchu pokonuj każdy kilometr w walce o swoje zdrowie i każdy kilogram.
 
Do utraty tchu szukaj najlepszego prezentu na urodziny najlepszego przyjaciela.
 
Do utraty tchu pomagaj tym, którzy nie potrafią o siebie zadbać.
 
Do utraty tchu kochaj tych, którzy są dla Ciebie najważniejsi i kochasz ich nad życie.
 
Do utraty tchu módl się, medytuj i poszukuj prawdy o życiu i sobie.
 
Do utraty tchu walcz o swoje marzenia, które są dla Ciebie sensem i pasją.
 
Do utraty tchu… dotrzyj do mety każdego wyścigu. Nawet ostatni, ale zatrzymaj się dopiero, gdy osiągniesz swój cel. Nie ma powodu, aby odpuszczać w trakcie. A jeśli nie jesteś skłonny walczyć do utraty tchu, to nie zaczynaj, bo wewnętrznie już się poddałeś. Nie zakładaj więc, że spróbujesz, bo próbowanie nie zakłada mety. Mówi jedynie o przejściu przez linię startu. Taka rezygnacja bez przekonania o własnym zwycięstwie.
 
Walka do utraty tchu jest, jak potrzeba ugaszenia pragnienia. Jak walka pod wodą o możliwość złapania powietrza. Jest, jak każdy dzień ze śmiertelną chorobą. To bezwarunkowa walka do samego końca o wszystko. Nie ma tu kompromisu. Nie ma przegranych. Są nimi jedynie Ci, którzy nie zrobili wszystkiego, aby dojść do celu.
 
Do utraty tchu… żyj każdym dniem.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni