Dzień 211 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Poczucie utraconego życia. Niewykorzystanych szans, a nawet życiowej porażki, to jeden z trudniejszych elementów, życia, z którymi walczy bardzo wielu ludzi. Nasilają się wraz z porażkami, nieudanym związkiem, utratą pracy lub śmiercią bliskiej osoby. Dla wielu jest to sytuacja, z która nie potrafią sobie poradzić. Popadają w uzależnienie, depresję, ale również coraz bardziej odsuwają się od ludzi.
 
Gdy pomoc nie przyjdzie na czas, coraz trudniej jest tym osobom wrócić do dobrego stanu. Zagłębiają się w tym i coraz bardziej toną. Nie odnajdują przyjemności w czymkolwiek. Zatracają się w pustce, w której często nie ma już ani smutku, ani żalu, ani złości. Jest nicość, która pochłonęła ich w całości. Nawet nie wiedzą, co mogłoby być dla nich ratunkiem, albo sposobem na zmianę. Czasami już po prostu jej nie chcą.
 
To zawsze jest osobista droga, którą ktoś zdecydował się podążać. Być może odkrył, że musi przeżyć to, co czuje i kim wtedy jest. Te doświadczenia choć bolesne, mają swój cel i sens. Nie zawsze rozumiany, bo kto zrozumie ból matki po utracie dziecka. Bywa, że zwolnienie z pracy jest doświadczeniem nie rozumianym przez innych. Każdy bowiem przeżywa takie chwile na swój sposób.
 
Przełom przychodzi, ale nie na życzenie innych. Wypływa on zawsze z wewnętrznego lub zewnętrznego bodźca, który spowodował chęć wybrania nowej drogi. Można to nazwać zrozumieniem lub akceptacją tego, co się wydarzyło. Nie zawsze musi to oznaczać zapomnienie. Jednak odzyskanie tchu może spowodować odrodzenie się w nowym ja.
 
Wiedząc to nigdy w pracy z ludźmi nie narzucam im niczego. Nie wymuszam czasu, ani jednego sposobu, bo wiem, że najpierw muszą być wewnętrznie gotowi na zwrot w swoim życiu. To wynik pracy nad sobą i zrozumieniu, że wszyscy działamy w tan sam sposób. Nie zawsze przecież chodzi o cele, techniki i systemy. Najważniejsze jest odkryć i poczuć w sobie moment, w którym nastąpi przełom.
 
Kiedy on nadejdzie? Nie mam pojęcia. U każdego z nas w innym momencie. Jak to niego dojść? Czytałem i korzystałem z wielu technik, ale zrozumiałem, że najważniejsza jest prostota. Czy jest to oczywiste? Nic nigdy nie jest oczywiste. A łatwe? Nie wiem co oznacza, że coś jest łatwe lub trudne. Jest takie, jak sam uznasz. A czy łatwo jest akceptować? Nie jest, ale trzeba.
 
Akceptacja bierze się z bezgranicznej wiary i miłości. Pochodzi ona z naszego wnętrza, bo gdzieś tam zawsze podążamy za prawdą. A ona jest jedna. Jesteś nią Ty. Dlaczego więc z nią walczyć, a tym samym ze sobą. A wszystko i tak jest częścią naszego życia. Nikt tak naprawdę nie zrozumie tego, co myślimy, czujemy i kim jesteśmy. Dlatego sami powinniśmy wybierać drogę własnego życia.
 
Im więcej w nim akceptacji, tym łatwiej jest zrozumieć. Nie możemy zatem podążać wbrew temu co się już wydarzyło. Możemy żyć w tej prawdzie, która choć czasami bolesna, zawsze ma w sobie większy plan. I nie jest on nasz. Gdyby był tylko nasz, to bylibyśmy bogami, a nimi nie jesteśmy. Choć tak wielu próbuje się za nich dziś uważać. A tym samym przeciwstawiają się swoim bogom lub źródle, z którego czerpią całą moc i życie.
 
Nie znam recepty. Świat i jego cykl jest tak rozległy. Nadal nie został odkryty i zrozumiany. Jak więc ustalać receptę dla tak skomplikowanej istoty, jaką jest człowiek. Szczególnie, że sami tak nie wiele wiemy o istocie ludzkiej. A tym bardziej o umyśle, świadomości, podświadomości i duchowości, a tym bardziej o teraźniejszości. Dlatego tak ważne jest życie w zgodzie z samym sobą i poszukiwaniu we wszystkim drogi. Jej kolejnych etapów, których nie zawsze rozumiemy.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni