Dzień 218 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Uwielbiam pomagać ludziom. Choć czasami zastanawiam się czy to przypadkiem nie jest czas przeszły. Być może chciałem pomóc tym, którzy nie tego nie potrzebowali. A to spotkało się odrzuceniem i nie zrozumieniem. I choć w dobrej wierze, to przecież nikt nie chce dokonywać zbyt wielu zmian w swoim życiu. Szczególnie, gdy te zmiany ktoś próbuje im narzucić, nawet jeśli jest to w dobrej wierze.
 
Ludzie żyją własnymi przekonaniami i doświadczeniami. Wiele z nich przejęli z domu, szkoły i środowiska, w którym się wychowywali. I to jest ich, bo przecież jest to świat, który znają. Choćby czasami niesprawiedliwy i okrutny, to jest ich własny i pozornie bezpieczny. Trzymają się więc swojej fortecy bardzo wytrwale i mocno. I choć wiedzą, że za tymi murami czują się samotni, to nawet możliwość wydostania się zza nich traktują, jak najazd na własne życie.
 
Kiedyś byłem dużo bardziej zaangażowany w to, aby to czego się nauczyłem, dowiedziałem, przeżyłem, a zmieniło moje życie przekazać innym. Mówiłem, pokazywałem i dyskutowałem. Dawniej bardziej stanowczo, a później coraz lżej mówiłem o tym, co być może komuś pozwolić odnaleźć własną drogę. Nie tylko w książce, postach i na szkoleniach, ale też w rozmowach, które wydawały mi się ich wołaniem o pomoc. Z jakiegoś powodu pojawili się u mnie.
 
Jednak powód nie był taki oczywisty. Choć wielu chciało usłyszeć oczywiste nieoczywistości. W wielu przypadkach chodziło jedynie o nakarmienie swojego wewnętrznego buntowniczego głosu, który podpowiadał im wszystko, co mogli i tak usprawiedliwić. Chcieli usłyszeć wiele, ale mieli na wszystko gotowe formułki. I choć nie wiem, jak bardzo mógłbym prosto odpowiadać na ich pytania, to i tak ich system wartości i przekonań zatrzymywał, to inne spojrzenie na świat.
 
I wcale nie chodzi o pieniądze, szkolenia, setki książek czy oświecenie. To pozory, które mają ukryć faktyczne intencje tego, co chcemy chronić i o co walczyć. Mamy przekonanie, że to nasze życie i sami najlepiej potrafimy o nie zadbać. Nawet jeśli mielibyśmy zakopać 5000 lat medycyny chińskiej.
 
„Ja wiem lepiej” powtarzane po tysiąckroć, to największy hamulec ludzkości. I dziś nie walczę już z tym przekonaniem. Od pewnego czasu pozwalam ludziom wierzyć w to, w co chcą wierzyć. Ci, którzy w mych słowach znajdą coś nowego lub podanego w nowej formie, być może pójdą dalej. Jednak zrobią to sami. Z tego powodu pracuję indywidualnie jedynie z tymi, którzy czują potrzebę skorzystania z tego, co wiem. I potrafią zrobić z tego użytek we własnym życiu.
 
Podobnie, jak nie lubimy, jak się nam sprzedaje, a lubimy kupować, tak samo lubimy sami poszukiwać życiowej prawdy. Czasami jednak nie bardzo wiemy, gdzie i jak jej szukać. Szczególnie, gdy nasza skorupka nasiąkła tym, co stało się granicą odcinającą nas od możliwości, jakie posiadamy. I z tym nie ma sensu walczyć, bo każdy płynie tym samym oceanem, do tego samego portu, ale jego droga będzie zupełnie inna.
 
Jednak nagorzej ruszać w tą wyprawę bez wskazówek i baczności na drogowskazy.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni