Dzień 40 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Co mnie wkurza?
 
Jestem tylko człowiekiem. I cieszę się z tego kim jestem. Żyję, jak Ty w trudnym świecie innych ludzi. Widzę, jak trudno im się żyje, bo tak kreują swój świat. Zatem czy mój jest idealny?
 
Kiedyś byłem przekonany o mojej małości. Nie wierzyłem w siebie i swoją przyszłość. Zacząłem szukać powodu, który był przyczyną różnicy pomiędzy mną, a szczęśliwymi ludźmi. Wtedy zrozumiałem, że wszystko już mam. Wiem też, że doskonałość to stan umysłu. Idealnym w świecie rzeczywistym nie jest być łatwo, ale mimo to każdego dnia odnajduję pokłady radości, szczęścia i miłości. To doskonała ochrona przed światem, który próbują zgotować nam inni.
 
Mam też swoje emocje i są rzeczy, które mnie wkurzają. Nie osiągnąłem stanu Buddy i jeszcze mi do niego daleko. I choć moja samoświadomość jest wysoka, to wbrew temu co niektórzy próbują ukrywać, ja tego nigdy nie robiłem. Może to nieprofesjonalne, ale wolę być sobą niż wmawiać i przekonywać ludzi, że zawsze jest idealnie. Bo nie jest. Trzeba nauczyć się jednak z tym radzić, a to, co Ci często piszę, to moje sposoby, które do tego wykorzystuje.
 
A co mnie wkurza?
 
Wkurzam się sam na siebie, że nie zawsze jestem w stanie zrobić wszystko tak, jak się tego nauczyłem.
 
Wkurzam się na ludzi, którzy nie zrozumieli tego co robię. Nie dostrzegają w tym wartości, bo jest wiedzą za darmo. Często dużo lepszą niż 7 i 3/4 sposobu na idealne życie.
 
Wkurzam się na swój brak konsekwencji w wielu sprawach. I choć wiem, że on jest minimalny, to jednak wiem, że mogę jeszcze więcej.
 
Wkurzam się na cwaniaków, którzy próbują wykorzystać moje zaufanie i próbują wyłudzić pieniądze i wiedzę. Myślą, że czyni ich to wyjątkowymi, a tak naprawdę odkrywają swoją słabość.
 
Wkurzam się na ludzi z branży, którzy mówią o dobry i współdziałaniu na rzecz dobra ludzi, a walczą ze sobą, jak hieny. Rozumiem konkurencję i potrzebę utrzymania poziomu życia. Nie ma w tym nic złego. Jednak wiem, że dla każdego jest miejsce.
 
Wkurzam się na złodziei moich treści, którzy kopiują je bez mojej wiedzy i zgody. Nie stosują nawet cytatu podając imię i nazwisko, bo im ego nie pozwala. A szczytem bezczelności jest robienie programu szkoleniowego na bazie mojej książki lub przemówienia na seminarium, gdzie wypowiada się ze sceny cały mój tekst z fanpage.
 
Wkurzam się na przyjaciół, którzy nie zrozumieli, że chcę iść własną drogą i odeszli. Tylko dlatego, że nie chciałem realizować ich wizji świata. Nie potrafili zaakceptować tego, że idę dalej wybierając dobro ludzi i swoje. Stawiając jako nadrzędne moje marzenia i szczęśliwe życie. Takie jak chcę ja.
 
Wkurzam się na ludzi, którzy byli blisko mnie i nie wytrwali, bo mieli nadzieje, że ich oczekiwania wobec mnie staną się moimi obietnicami wobec nich. Często w to wierzyli i odeszli.
 
Wkurzam się na brak świadomości ludzi, którzy z założenia odrzucają swój rozwój uznając, że mają papier ze studiów. Tylko on już jest nieaktualny. Dziś z tą wiedzą na uczelni nic by nie zrobili. Nie rozumieją, że wartość człowieka jest w tym, że ciągle się uczy i poświęca na to większość czasu. Dlatego jego usługi są w cenie, choć często nie ma studiów.
 
Wkurzam się na niechęć człowieka do człowieka. Wiele miłości przelewa się przez internet. Każdy propaguje szczęście i radość na ekranach smartfonów. A jak przyjdzie co do czego, to człowiek staje się wobec siebie wielkiem. Tego jednak już nikt nie pokaże. A robią to na ulicy, w banku, w sklepie czy urzędzie, a często i w domu.
 
Wkurzam się na krętaczy, którzy zamawiają usługę na koniec roku z płatnością za długi okres czasu z góry. Po czym za kilka dni proszą o korektę i zwrot pieniędzy. I nawet nie ukrywają, że chodziło o koszt na koniec roku. Na szczęście korektę trzeba podpisać.
 
Wkurzam się na brak przyjaźni z siłownią, której bardzo potrzebuję. Chcę ją pokochać, ale po wielu próbach wciąż to taka miłość od niechcenia.
 
Wkurzam się na to, że ludzie interesują się moim życiem bardziej niż swoim. A niektórzy próbują nawet przekraczać pewne granice.
 
Wkurzam się na system edukacji, w którym bierze udział moja córka. To ogłupiający i ograniczający projekt na etapie najważniejszym dla rozwoju każdego człowieka.
 
Wkurzam się, że marzenia wielu ludzi po prostu lądują na śmietniku albo na cmentarzu. Nie chcą nawet dowiedzieć się, jak je zrealizować.
 
I choć wkurzam się na te czy inne rzeczy, to mam do nich dystans i duże zrozumienie. Bierze się ono z akceptacji tego, że każdy ma prawo do swoich decyzji i swojego życia. I choć niektórymi decyzjami ludzie próbują mnie dotknąć, to im się to nie udaje. Wybaczam im od razu.
 
Nie wkurzam się na rzeczy i ludzi, na którym nie mam wpływu. Nie mam wpływu na pogodę, ani wolną wolę drugiego człowieka. A to, że poczuję czasami złość, to szybko potrafię sobie z nią poradzić. Nie chcę tkwić w żadnej z tych sytuacji. Szczególnie, że wiele z nich miała miejsce już dawno. Przytoczyłem je z pamięci, aby pokazać pewien kontekst.
 
Najważniejsze jednak dla mnie jest zrozumienie słów Zofii Nałkowskiej „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. I choć, gdy je pisała dotyczyły innego czasu historii świata, to one są wciąż aktualne. Świat wyglądałby inaczej, gdybyśmy przestali być dla siebie wilkami, które w każdym widzą wroga i budują w sobie nieufność. Być może dlatego, że w taką ideologię próbuje iść dziś świat.
 
Jednak siła jest w nas. W Tobie i we mnie. Jeśli zaczniemy się zmieniać, to ludzie wokół nas też. Jednak ta zmiana nie może być chwilowa i na potrzeby dobrego postrzegania przez innych. Ta postawa musi stać się filozofią całego życia. A to dla wielu najtrudniejsze.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni