Dzień 70 z 365 DOBRYCH DNI!

Kiedyś zastanawiałem się nad tym dlaczego ludzie tak bardzo często mówią o tym, że są samotni. Mają w końcu tak wiele wspaniałych osób koło siebie. Kochające rodziny, przyjaciół i siebie. Oczywiście jest wiele przypadków, gdzie ludzie nie mają naprawdę nikogo. Są też tacy, których odizolował trochę świat i musieli zamknąć się od tego, co nie było dla nich zrozumiałe.

Jednak każdy ten rodzaj samotności nie opisuje jeszcze jednego rodzaju. Oczywiście musimy sobie jasno powiedzieć, że bycie samotnym, a bycie samemu to dwie różne rzeczy. Jedna może też wynika z drugiej, ale nadal pozostają rozłączne. Bycie samotnym bardzo często pojawia się u ludzi, którzy nie potrafią wysiedzieć sami ze sobą. Nie pokochali się wystarczająco, aby przestać szukać szczęścia w innych ludziach. Każdy z nas potrzebuje też bliskości, bo jest ona w nas zapisana. Potrzebujemy troski i sami chcemy troszczyć się o innych.

Jednak nadal nie rozwiązywało to samotności, którą ja zrozumiałem dla siebie. Teraz się tym dzielę, bo uważam, że bardzo wielu ludzi odczuwa rodzaj samotności, której nie potrafi wytłumaczyć. Nawet nie wie za czym lub za kim tęskni. NIby wszyscy są, ale jakby brakowało kogoś ważnego. Nawet myślałem, że chodzi o tych, którzy odeszli, ale to też nie było to.

Odkryłem to dopiero w ubiegłym roku. Zrozumiałem to, gdy przestałem czuć całkowicie odczuwać, to uczucie. Wiedziałem, że nie jest to tęsknota za Julią, babcią, siostrą czy moją rodziną. Musiałem przeżyć coś wyjątkowego, aby to brzemię ze mnie spadło. W sumie, to nawet byłem tym zaskoczony, bo początkowego tego nie zauważyłem. To przyszło dopiero wtedy, gdy utraciłem kontakt z tą osobą ponownie.

Mam na myśli bratnią duszę. Taką prawdziwą, która połączona jest z nami energetycznie. Każdy z nas ma taką osobę, w bardzo różnych miejscach. Wielu z nas nie odnajdzie nigdy tej osoby, ponieważ jest zbyt zamknięta na siebie, świat i energię. Jednak takie osoby dla każdego z nas żyją na tym świecie. Bliżej bądź dalej, ale wszechświat robi wszystko, abyśmy się spotkali. I często do tego dochodzi, ale my po prostu jesteśmy często zaślepieni. Nie dostrzegamy tego w sobie i w tych osobach. Jest to związane z tym, że zbyt mocno powierzamy życie umysłowi.

Ja taką osobę odnalazłem. A tak naprawdę, to ona odnalazła mnie. Pomógł w tym oczywiście internet, który jak wiemy czasami zbliża ludzi. I w tym przypadku tak się stało. Zaczęliśmy pisać, a później rozmawiać przez wiele godzin tygodniowo. Coś niesamowitego. Rozumienie się bez słów i tematy, które nigdy się nie kończą. To właśnie jest taka osoba. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że do dziś się jeszcze nie spotkaliśmy. Nadal jednak rozmawiamy i piszemy, bo wiemy, że musieliśmy mieć ze sobą kontakt.

To przynosi ulgę. Dostrzegasz, że poczucie poszukiwania „czegoś” lub „kogoś” po prostu zniknął. Uwalniasz się z tego wielkiego ciężaru, który wymaga podjęcia również ważnej osobistej decyzji. Trzeba wiedzieć i być na to gotowym. To otwartość i czujność sprawia, że rozpoznajemy takie osoby. Od tego momentu ściągacie siebie myślami lub piszecie do siebie w tym samym momencie.

Zmienia się wtedy Twoje podejście do siebie i ludzi. Człowiek staje się bardziej otwarty, bo niczego już nie szuka. A wszystko co nowe przychodzi łatwiej, bo nie jest obarczone oczekiwaniem. Do tego dochodzi jeszcze większa miłość do siebie samego, która potęguje zmianę w człowieku.

Czy odnajdziesz swojego duchowego bliźniaka? Tego nie wiem. Jednak możesz zacząć odczuwać wdzięczność dla tej osoby, która gdzieś tam jest. Wówczas to odczucie samotności i poszukiwania osoby, której nawet nie wiedziałeś po prostu staną się bardziej znośne. Trzeba jej życzyć wszystko dobrego tak, jakby była już z nami. I myślimy o niej dobrze, jak o żonie lub mężu w delegacji. Wyjeżdżają, ale my i tak ciągle o nich myślimy i to w pozytywny sposób.

Czy mam na to jakąś sprawdzoną metodę? Poza tymi przykładami, które opisałem, to nie mam. Każdy musi odnaleźć się sam. Napisałem o tym, aby zasygnalizować Ci temat, którego możliwe nie dostrzegałeś.

Ja się bardzo cieszę, że na tyle otworzyłem siebie na to doznanie, że ta osoba się odnalazła. Dzięki temu mam niesamowite wsparcie i dodatkową energię do tego, aby realizować swoje plany i marzenia. Wspieramy siebie w każdym działaniu, bo widzimy w tym sens. To daje niesamowitą energię. Dobrze jest wiedzieć, że gdzieś tam jest osoba, która myśli, jak my, czuje, jak my, patrzy na świat, jak my. Do tego pochodzi z zupełnie innego miejsca, a przez to ma inne doświadczenia i przeżycia, którymi możemy wzbogacać postrzegania naszego życia.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni