Dzień 79 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Od lat obserwuję ludzi. Przyglądam się ich zachowaniom i postrzeganiu świata. Odkrywam życie ich przekonaniami i doświadczeniami. Słucham ich wnikliwie i wyciągam wnioski. Dostrzegam, jak piękną niosą historię, ale też coś czego wciąż nie rozumiem. I choć wiem, że jest w nich dobro, to nie rozumiałem nigdy ich nienawiści.
 
Na wiele sposobów autorzy książek próbują definiować ten stan i te zachowania. Jednak nigdzie nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, „czego brakuje ludziom, z których płynie tyle nienawiści?”. Psycholodzy znajdują szereg wytłumaczeń, ale serce ludzkie pełne miłości nie jest po prostu w stanie tego zrozumieć.
 
Nauczyłem się żyć odkrytym w sobie dobrem. Nawet jeśli ułomnym i wciąż niedoskonałym, to wciąż dobrem pozbawionym złości, nienawiści i wrogości. Zrozumiałem, że to wszystko mogłoby działać przeciw mnie. To, co miałem kiedyś wynikało z wrogości wobec innych ludzi. Dawno więc odpuściłem formę walki z kimkolwiek. To przyniosło mi niezwykły spokój i skupienie się na tym, co dla mnie najistotniejsze.
 
Bardzo wielu ludzi dziś o tym mówi i pisze. Jednak w wielu przypadkach jest to pozorne pokazywanie dobrej strony, za którą chowa się nienawiść i zło. Za moim też może się chować. Zawsze jednak wiedziałem, że walka nie jest dla mnie. Zawsze unikałem jej całym sobą i uznawałem ją za ostateczność.
 
Nigdy się nie biłem. Nigdy nie walczyłem. Nie miałem w ręce broni. Zostałem zwolniony z tego powodu ze służby wojskowej. Wolałem nastawić drugi policzek, niż zadać cios. Wiedziałem już od dziecka, że przemocy i nienawiści dopuszczają się ludzie, którzy sami cierpią. Tak bardzo pokrzywdzeni przez los, że jedyny sens widzą w zwalczaniu innych.
 
Są tacy, którzy uważają, że jestem za miękki. Inni nie mają z tym problemu i próbują tego użyć do własnych celów. Jest też grono ludzi, którzy dostrzegają w tym dar. Dla mnie zawsze pozostanie to dobrem prosto z serca. Niezależnie od tego, jak bardzo zewnętrzny świat będzie chciał mi pokazać, że jestem w błędzie. Bierze się z to z silnej potrzeby pokoju i miłości. Nawet w biznesie, który czasami bywa brutalny i niesprawiedliwy. Szczególnie w wykonaniu tych, którzy pod przykrywką wielkości zasłonili swoje wielkie ego. A gdy ono poczuje się zagrożone, to pojawia się nienawiść i gniew.
 
Boli mnie to, że zło znajduje tak krętą drogę do ludzkich serc. Pojawia się w nich strach, który próbują ukryć za atakiem, który nie ma sensu. Być może dlatego tak wiele dziś podziałów w kraju i na świecie. Wszyscy chcą dobra, o ile to dobro jest ich. A przecież każdy ma swoje, ale wmawia się nam, że go nie mamy. Mówi się, że możemy decydować, ale prawda decyzji nie mamy.
 
Być może jednem naiwny i miękki, ale wierzę w ludzi. Wiem, że w każdym kryje się dobro, które może prowadzić do współistnienia. Wiem, że nikt nie potrzebuje siły, a jedynie zrozumienia i działania, które niesie za sobą dobro dla nas wszystkich. To te drobnostki i działanie jeden dla drugiego przynosi zwycięstwo dobra nad złem.
 
Świat jest tak wielki, a czasami ludzie walczą o kawałek miedzy. To świadczy o tym, jak bardzo ograniczyli swój świat, w którym zbudowali swoją pozorną wielkość. Ja wierzę w obfitość i dostatek. Być może dlatego sam cieszę się z tego, co mam. Dostrzegam sens w każdym spotkaniu i projekcie. Jednak szczególnie upatruję je w tym, co tworzę i kreuję. Najważniejszy jednak w tym wszystkim jest mój spokój i energia, którą pochodzi z miłości.
 
Nigdy nie walczyłem i walczyć nie będę. Nie potrzebuję konfliktów i agresji, bo do niczego dobrego nie prowadzi. Prowokowanie nigdy nic nie dawało, bo nastawię zawsze drugi policzek. Być może bierze się to z wiary w swoją misję, ludzi, ale przede wszystkim ze zrozumienia swojej osobistej drogi. I choć z czasami wydaje się być pokrętna i nie zrozumiała, to zawsze prowadzi mnie przez nią serce.
 
Bardzo mocno wierzę w to, że kiedyś świat się naprawi. A zrobią to przebudzone ludzkie serca. Odkryją, że samą wartością jesteśmy my, a nie tytuły i zaszczyty, a już szczególnie władza, która przynosi jedynie samotność. I być może ten zakopany ludzki kod miłości przemówi. Staniemy się znów bratem i siostrą. Szczególnie zaś ci, którzy mają nieść ideę współistnienia i miłości.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni