Dzień 10 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Jestem życiowym wariatem. Choć czasami trudno w to uwierzyć to tak jest. Jestem szalonym, dużym dzieckiem, które ciągle się bawi. NIektórych to bardzo denerwuje, a u innych wywołuje to uśmiech. A ja czuję się z tym dobrze, bo potrafię sobie skutecznie podnosić poziom endorfin.
 
Bawią mnie ludzie, różne sytuacje, a bardzo często wspomnienia lub moje marzenia. Śmieję się idąc ulicą, albo siedząc w domu. A najczęściej, gdy są wokół mnie ludzie, którzy mają do siebie dystans. Potrafimy żartować i śmiać się bez końca.
 
Kiedyś tak nie było. Choć lubiłem ludzi, to nie lubiłem siebie. I niby uśmiechałem się na zewnątrz, to moje wnętrze krzyczało z rozpaczy. Nie potrafiłem z dystansem patrzeć na siebie i na świat, a szczególnie ludzi. I choć wiele mnie śmieszyło, to był to często grymas na twarzy, a nie prawdziwa radość życiem. Być może dlatego nie wielu miałem przyjaciół, bo choć wywoływano uśmiech na mojej twarzy, to niestety już ja nie potrafiłem zrobić tego u innych. Chyba, że totalnie zrobiłem z siebie błazna.
 
Gdy poznałem miłość swojego życia, to wszystko się zmieniło. Miałem motyle w brzuchu, a życie wydawało mi się mieć wiosenny zapach. Chyba to znasz. Zaskakujące jest to, że nie dotyczyło to żadnej osoby, tylko mnie. Zakochałem się w sobie. I choć wielu, gdy to słyszy robi dziwną minę, to mnie to śmieszy jeszcze bardziej. Wiem wtedy, że nie rozumieją co stało się ze mną i moim postrzeganiem świata. To jak ponowne narodziny.
 
Zbudowałem siebie na nowo, wyzbywając się wielu przekonań na swój temat. Zrozumiałem, że jestem taki jaki jestem, a to oznacza, że jestem oryginalny. Nie jestem kopią i nikt nie będzie kopią mnie. Spadły ze mnie wszystkie szaty i kamienie, a przede wszystkim setki masek. Odkryłem pod nimi ciekawego człowieka, który może nie tylko cieszyć się życiem, ale sprawiać też, aby inni mieli taką szasnę.
 
Gdy pracuję z ludźmi pokazuję im przede wszystkim drogę, którą szedłem ja, aby mogli znaleźć w tym drogowskazy na swojej drodze. Z uśmiechem opisuję przykłady, które pozwoliły mi przejść tą zauważalną zmianę. Niestety nie mogę spotkać się ze wszystkimi, dlatego ciągle coś piszę lub nagrywam kolejne video. Zrozumiałem, że choć świat ludzi chce pokazywać smutne twarze, to jednak każdy uwielbia uśmiech.
 
 
“Czasem radość jest źródłem Twojego uśmiechu, ale czasem Twój uśmiech może stać się źródłem radości”. – Thich Nhat Hanh
 
Być może dlatego ciagle się śmieję. Szukam sposobu, aby rozweselić się w sytuacjach, które bywają trudne i stresujące. Wiem, że dobre nastawienie pomoże mi szybciej i skuteczniej znaleźć dobre rozwiązania. A przy okazji ludzie wokół mnie zauważą, że lepiej być wesołym, bo po, co być smutnym.
 
Chyba to spowodowało, że nie przejmuję się opiniami innych ludzi, bo robię to, co sprawia mi wielką radość. Z wieloma rzeczami po prostu się pogodziłem, a innym powiedziałem “do wiedzenia”. Nie czyni to mnie również idealnym i nawet tak nie uważam. Jednak z popełnionych błędów potrafię wyciągnąć wnioski i śmiać się do łez.
 
Zakochać się w życiu, to dopiero przygoda. A zakochać się w sobie, to nie narcyzm, a wspaniałe życie. I mam nadzieję, że każdym dniem moja radość i wewnętrzny spokój sprawi, że coraz więcej ludzi uśmiechnie się, gdy znów się zobaczymy. Gdy czytając moje książki lub wpisy odkryją, że tak samo jak pragniemy słońca, tak samo potrzebujemy uśmiechu. A im więcej będzie go w nas, tym częściej będzie pojawiał się wokół. Tego Ci życzę i mam nadzieje zobaczyć Twój uśmiech. 😁
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni