Dzień 104 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Mówisz i myślisz, że nie wiele masz. Odczuwasz jedno z najbardziej oszukańczych uczuć, którym jest poczucie braku. Ciągle Ci mało i mało, a to co masz wydaje się być niewystarczające. To złudne oszustwo, które zniewala, bo zostało nam narzucone. Jednak nikt nie powiedział nam, jak sobie z tym radzić. Odkrycie tego zajęło mi sporo czasu.
 
Zawsze, bo w sumie od dziecka, byłem przekonany, że nie wystarczy mi niczego, a to co mam, nie ma większego znaczenia. Dość, że nie doceniałem posiadanych rzeczy, rodziny i siebie, to jeszcze wciąż żyłem w świadomości braku. Ten ból i strach paraliżuje większość ludzi. Nie pozwala im to funkcjonować w obfitości świata, który dostępny jest dla każdego.
 
Chyba wszyscy mieliśmy wgrany system operacyjny, który kierował naszym poczuciem niezasługiwania. Nie robiliśmy więc więcej niż wypadało w takiej sytuacji robić. Zaakceptowaliśmy fakt, że nie wiele nam się należy, bo przecież tylko taki schemat znaliśmy. A my doskonale się w niego wpasowaliśmy, bo nie starczało nam do “pierwszego”. Marzenia zakopywaliśmy w podświadomości, a rozmowy o pieniądzach wywoływały jedynie kiepski nastrój i trudne rozmowy.
 
Włączył się jedynie system obronny, który nakazywał żyć tak, aby przetrwać. To odnosiło się do wszystkiego, a szczególnie do zarobków i postrzegania własnej wartości. A więc pensja była taka, aby faktycznie ledwo starczyło do końca miesiąca. To i tak był sukces, z którym nauczyliśmy się żyć. Ach, jakie to dawało poczucie przynależności do tego systemu, który spełnialiśmy idealnie. Niczym specjaliści wdrożyliśmy plan poczucia braku.
 
Nie wiem czy wiesz o czym piszę, ale musisz wiedzieć, że to były niesamowite emocje i wysoki poziom adrenaliny. To już było niczym narkotyk. Chyba nawet tego nie dostrzegaliśmy, że wpadliśmy w sidła własnego braku. Objawiał się już we wszystkim, co było tylko naszym udziałem. W pustej lodówce, portfelu, koncie, a nawet w wynikach pracy. To rozprzestrzeniło się jak zaraza.
 
Nawet paliwo w samochodzie zawsze było tankowane w minimalnej ilości, aby szybko dostrzegać pomarańczową lampkę. Ile wiązało się z nią emocji. To było, jak jazda z przygodami i lekką nutką niepewności czy dojdziemy. Dość ekonomiczny sposób, ale zupełnie nie skuteczny. Szczególnie, że wprawiał w ciągłe przekonanie, że i tak zabraknie.
 
Nie dostrzegaliśmy nawet tego, co mieliśmy w domu. Jakoś przestało mieć to znaczenie. W sumie do czasu, aż przyszło nam się z wieloma rzeczami po prostu pożegnać. W tym momencie okazało się, że nie było tego, aż tak mało.
 
Poczekaj! Nie było tego, aż tak mało. To była myśl. Zrozumiałem, że wcale nie było tak, że nie mieliśmy nic. Mieliśmy siebie i całkiem sporo różnych rzeczy, które fantastycznie nam służyły. Tylko zbyt mocno przyzwyczailiśmy się do tego, że są. Stały się czymś oczywistym. Rozejrzałem się po wszystkim i zrozumiałem, że trzeba zmienić myślenie.
 
Kilka lat później byłem już w miejscu, gdzie mój świat opierał się na zupełnie innym spojrzeniu i rozumieniu tego świata. Przez ten czas wyzwoliłem się z przekonania, że brak jest jedyną opcją dla mnie. W tym, co posiadałem widziałem obfitość i wystarczającą ilość rzeczy, które są mi potrzebne. A dziś nie mam ich za wiele, a cieszę się z tego jeszcze bardziej, niż gdy posiadałem w nadmiarze.
 
Jednak ważniejsze stało się to, co uczyniłem w swoim podejściu do pieniędzy, znajomości i codzienności. Wszystko jest w pełni, a brak widzi tylko naszego ego. Widzi je w przyjaźni, którą podważa. Widzi je w porównywaniu, w którym na każdym kroku stawia na przegranej pozycji. Wszędzie dostrzega jedynie niedobór. A wcale go nie ma.
 
Kiedyś czekałem na tą pomarańczową kontrolkę braku paliwa. A dziś mam zawsze pełen bak paliwa. Tankuję za tą samą kwotę. Pomyślałeś “nie możliwe”. A i owszem. Wtedy płaciłem 50 złotych i dziś płacę tyle samo. Dziś dolewam tylko uzupełnienie do pełnej pojemności. Wjeżdżam na stację i wyjeżdżam za każdym razem z pełnym bakiem. I to jest bardzo dobre poczucie pełności.
 
Kiedyś nie miałem przy sobie gotówki, bo uważałem, że przecież są karty. Jedna karta nic nie oznacza. Nie jest pieniądzem. Karta powoduje, że gdy patrzysz w portfel widzisz brak pieniędzy i myślisz “nie mam pieniędzy”. I powielasz ten schemat myślowy, w którym się utwierdzasz. Wystarczyło jednak zastosować ten sam mechanizm co z paliwem. Teraz zawsze mam przy sobie gotówkę, którą jedynie uzupełniam do wcześniej ustalonej kwoty. A jaka ona jest, to nie ma znaczenia, bo ustalasz ją sam na miarę swoich potrzeb.
 
Niby to takie oczywiste, a jednak tak nie wielu ludzi ma tego świadomość. Boryka się wciąż z poczuciem braku, który nie pozwala im żyć w obfitości i całym sobą. Docenianie i wdzięczność są całkowicie zablokowane, gdy widzi się ten ciągły brak. A wystarczy tylko odwrócić obraz do góry nogami, aby spojrzeć na niego zupełnie inaczej. To jest możliwe tylko wtedy, gdy weźmie się życie w swoje ręce. Nie można już wtedy nikogo obwiniać i oskarżać. Wszystko staje się naszym udziałem.
 
Twoim prawem jest żyć w pełni i obficie. W skali, w jakiej możesz sobie dziś pozwolić. A ona sukcesywnie będzie się zmieniała i powiększała. Będziesz się czuł coraz pewniej, a poczucie braku zupełnie zniknie. Zaczniesz sięgać pewniej po to, co jest Ci potrzebne do życia i poczucia szczęścia. Jako człowiek jesteś kompletny i pełny, a więc nie musisz się martwić o braki, bo w rezultacie są one wynikiem jedynie myślenia. A jeśli tak jest, to możesz to zmienić.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni