Dzień 153 z 365 DOBRYCH DNI!
 
“Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. (Mt 18,3)
 
Nie wiele piszę o swojej wierze. Nie wspominam o moich poglądach, a w szczególności nie używam “ale”. Zbyt wiele dziś na świecie interpretacji tego, co ponadczasowe i prawdziwe. Dawno zrozumiałem, że są pewne zasady życia, które nie wymagają dodatkowego komentarza lub zbędnej dyskusji. Dlatego ucichłem w temacie kościoła wszelkich religii. Nie wypowiadam się na temat swojej wiary, a tym bardziej tego, co jest częścią mojej miłości.
 
Dziś zbyt wielu ludzi uzurpuje sobie prawo do interpretowania sobie niepodważalnych praw ludzkości do wolności, prawdy i miłości. Być może właśnie dlatego od wieków odbierana jest nam prawda o największym darze, który przychodzi wraz z narodzinami. Cud życia i miłości, który jest częścią naszego początku. Tam nie ma nic poza czystą prawdą, wolnością i miłością.
 
Odbiera się to nam z automatu. Nie możemy być dziećmi, bo byśmy utrzymali miłość, prawdę i wolność w swoim sercu. Od kiedy tylko nabieramy świadomości wmawia się nam, że miłość trzeba zdobywać, prawdę trzeba odkrywać, a o wolność trzeba walczyć. A to największe kłamstwo, którym zawładnięto umysły ludzkości. Odebranie dziecięcej radości umożliwia przejęcie władzy nad ludzkimi umysłami.
 
Wczoraj był Dzień Dziecka. Jak go celebrowałeś? To było Twoje święto, czy Twoich dzieci? Przypomniałeś sobie, jak czułeś się wspaniale, gdy byłeś dzieckiem? Czy być może próbowałeś wyprzeć przez lata ten czas, gdy krzywdzono Ciebie za grzechy popełnione przez Twoich rodziców? Być może trafiłeś na otoczenie, które nie widziało nic pięknego w tym, aby być dzieckiem w sercu.
 
Kiedyś podczas jednego z dużych wystąpień powiedziałem, że “dorosłość, to klatka dla dzieciństwa”. Do dziś uzyskałem tak wiele dowodów potwierdzających te słowa, że mógłbym wygłosić wywód naukowy w tym temacie. Szczególnie, że większość społeczeństwa na świecie lubuje się w odbieraniu sobie tego cudownego prawa do pozostania w miłości, prawdzie i wolności.
 
Ludzie oddają to w nadziei, że lepiej poczują się w swoich ciałach, umysłach, a o duchu i tak zapominają. A to on odgrywa największą rolę w pozostaniu w niewinności i radości codziennego życia. Radowania się dniem, a nie rzeczą. Uśmiechem, a nie zasobnością. Pięknem świata, a nie wirtualnego kłamstwa. Akceptują to, bo zagubili siebie. W dorosłości widzą spełnienie obietnicy, że w końcu “jakoś to się ułoży, bo jestem realistą”.
 
Mówią “nie bądź naiwny”, “dorośnij”, “zejdź na ziemię” lub “nie bądź infantylny”. Mówią to ci, którzy nie mają w sobie za krzty prawdy, a jedynie ból i wrogość do świata, który ich skrzywdził. Nie potrafią przyznać się do tęsknoty za prawdą, miłością i wolnością.
 
Nie potrzeba infantylności, naiwności i dorastania, aby czuć radość piękna z życia, które jest udziałem każdego dziecka. To wszystko jest w nas. Skąd to wiem? Przypomniała mi o tym Julia. To nasze dzieci są dla nas darem, który ma przypomnieć nam o świecie piękniejszym niż jakiekolwiek wyobrażenie. Ponownym spojrzeniu na wielkość miłości, prawdy i wolności, które nie podlegają żadnemu “ale”. Nie wymają interpretacji, oceny i uwarunkowaniom drugiego człowieka. To jest w nas.
 
Większość z nas zagubiła to światło. Jednak zawsze warto poszukiwać go w sobie, w chwili i w miłości. To Twoja nadzieja na wspaniałe życie. Myślisz, że to śmieszne? Zaryzykuj. Spróbuj. Wtedy porozmawiamy i być może napiszmy nowy rozdział.
 
Tymczasem…
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni