Dzień 154 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Jesteśmy wyjątkowi. Jednak nie mamy o tym pojęcia. Zbyt wielu ludzi czuje do siebie niechęć, odrazę i agresję. W ten sposób zaczęliśmy ze sobą walczyć i przeciwstawiać swoje racje. Nie wielu już wie kiedy się to zaczęło.
 
I choć wiele wojen za nami, to wciąż toczą się nowe. A tam gdzie ich pozornie nie ma, to ludzie nie potrafią uszanować pokoju i wolności. Jakby każdy w każdym dostrzegał wroga. A nawet jeśli nie ma w nim wrogości, to zawsze pozostaje brak ufności.
 
Myślę, że wiele nieszczęść bierze się z wielkich różnic pomiędzy ludźmi. Jednak, to byłoby zbyt duże uproszczenie. Banalny wniosek, który przecież zna każdy znasz. O różnicach słyszymy od zarania dziejów. Tego w końcu uczy nas historia, która nigdy nie mówi o tym, co łączyło ludzi, plemiona czy narody.
 
Z pewnością brakuje im miłości wobec siebie. To znów okazałoby się banałem, choć prawdziwym. Szczególnie, że jak kochać innych, skoro większość nie potrafi pokochać siebie. I niby wielu mówi o miłości, to jest ona pozorna lub wymuszona okolicznościami kulturowymi, społecznymi czy rodzinnymi.
 
To, co złe między ludźmi bierze się jednak w głównej mierze z powodu braku miłości do siebie wzajemnie. Choć prawie każdy zna przykazanie “kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”. I większość kocha tak, jak kocha siebie. Niestety nie robią tego wobec siebie, więc dlaczego mieliby robić wobec kogokolwiek innego.
 
Tutaj ważne jest, aby zwrócić uwagę na coś bardzo ważnego, a często pomijanego. To zrozumienie. Pochodzi ono z prawdziwego poznania drugiego człowieka. Zauważenia jego sposobu życia, myślenia i odczuwania. Podobnie, jak w związku musimy się zawsze siebie nauczyć. Gdy pojawiamy się w nowej pracy, to potrzebujemy kilku dni, aby poznać innych i dać się poznać.
 
Ufamy temu co znamy. Wierzymy tym, których rozumiemy. Akceptujemy tych, których poznaliśmy. I choć często na początku wydają się być obcymi lub wrogami, to przy bliższym poznaniu stają się dobrymi znajomymi.
 
Człowiek niezależnie od pochodzenia nigdy nie rodzi się czyimś wrogiem. To uwarunkowania społeczne, religijne i rodzinne sprawiają, że ludzie nabywają takich cech. Uczy się rozpoznawania wrogów, a nie przyjaciół i braci. Nikt nie pokazuje, jak zrozumieć i poznawać siebie wzajemnie. A jedynie napuszcza jednych na drugich. Wyolbrzymia się słabe cechy, nazywając je wrogim nastawieniem.
 
Ludzie nie potrafią, bo nie mają wzorców, żyć obok siebie. Lepiej wychodzi im poszukiwanie przeciwnika niż sprzymierzeńca. Widać to wszędzie. Począwszy od przedszkola, kończąc na pracy, polityce, religii i mediach. Tym więc żyją społeczeństwa, czym karmione są ich serca.
 
Może wydawać się to nieistotne jedynie tym, którzy nie chcą dopuścić do głosu prawdy o tym, w jakim błędzie żyje dziś ludzkość. Ten błąd służy względom ludzi władzy i gry, w którą uwikłani są mieszkańcy całej planety. Ci sami, których wewnętrzne głosy aż krzyczą o wolność, miłość i braterstwo.
 
Trudno jest zdobyć się na coś wielkiego i pięknego, gdy człowiek nie czuje w sobie potrzeby zrozumienia i poznania drugiego człowieka. To jest potrzebny klucz do pokoju i stabilności na każdym szczeblu społecznym.
 
A gdy w końcu zrozumiemy drugiego człowieka, to pokochamy go całym sobą. Miłość popłynie z nas wielkim strumieniem. Tak, jak kochamy nasze dzieci, małe zwięrzęta i rodziców, a także partnerów. Gdy poznajemy kruchość, zachowania, sposób myślenia i powody działań ludzi, to zupełnie inaczej zaczynamy patrzeć na jego twarz. Szczególnie, gdy zrozumiemy, że to “ludzie ludziom zgotowali ten los”. Jedni napuścili drugich na siebie. A przecież wewnętrznie każdy chce pokoju i wolności.
 
Wezwaniem do miłości musi być zrozumienie człowieka przez człowieka. Trzeba zobaczyć człowieka w człowieku. Wszyscy jesteśmy wyjątkowi. Wszyscy mamy podobne trudne chwile i powody, aby przechodzić chwilowo gorsze dni. I doskonale wiemy, że wciąż zbyt często oceniamy innych ludzi nie poprzez nasze własne doświadczenia, a jedynie przez nasze wyobrażenia tego, jak to powinno wyglądać. Być może dlatego radzimy innym w sposób, którego sami nie realizujemy.
 
Każdy próbuje być twardszy wobec innych niż wobec siebie. To takie budowanie muru, który służy jedynie zasłonięciu prawdziwej potrzeby niesienia pomocy. A ona przecież jest oznaką słabości. Chyba, że to na pokaz lub zryw narodowy. Wtedy, jakby kurek z dobrocią i zrozumieniem otwierał się, aby uszło z niego całe ciśnienie.
 
Pokochać świat, to pokochać siebie. Aby pokochać siebie musimy otworzyć się na świat. Jedno nie istnieje bez drugiego. Nie możemy pokochać siebie bez poznania tego kim jesteśmy. Zrozumienia tego, co dzieje się w naszym wnętrzu. To samo prawo dotyczy miłości do drugiego człowieka lub wszelkiego stworzenia. Konieczna jest akceptacja, zrozumienie i poznanie.
 
Miłość, to prawda o nas i wszystkim co żyje. Tacy jesteśmy. Tacy są inni. Jacy? Dowiemy się, gdy zaczniemy słuchać i włączymy ciekawość poznawania. Gdy tak się stanie, to pokochamy i nie będzie przez nami już wroga, a brat i siostra. A więc porozmawiaj dziś z dzieckiem, żoną, mężem, kolegą, koleżanką, urzędnikiem, pracownikiem, katolikiem, muzułmaninem, żydem, gejem, lesbijką, buddystą, młodym, starszym lub każdym kogo racji dziś nie rozumiesz.
 
Dzięki niej zniknie lęk i strach przed nieznanym. Wyciszy się agresja i obawa. Przestaniesz wiedzieć co Ciebie dzieli, a dostrzeżesz podobieństwa. I choć wielu powie Ci, że wróg to wróg, to posłuchaj swojego serca. Posłuchaj serca każdego kogo kazali nazywać Ci wrogiem, a nie bratem lub siostrą. W każdym z nich bije miłość. Nic więcej.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni