Dzień 16 z 365 DOBRYCH DNI!
 
To pytanie, które trzeba sobie zadać, gdy cały napisany tekst po prostu znika: czy napisać go od nowa? Czułem dziś, jak płynie ze mnie wspaniała energia i treści, które są ważne nie tylko dla mnie, ale również dla wielu ludzi. Wiedziałem, że napisałem jeden z lepszych rozdziałów i… nie ma. Zniknął po opublikowaniu na Facebooku i w Pages, którego używam do pisania swoich książek. A znane wszystkim ctrl+c okazało się puste. I co dalej? Poddać się? Nie. Choć wiem, że nie będzie taki sam, to wiem, że z jakiegoś powodu był dla mnie ważny, ale nie wiem, czy mieliście przeczytać te słowa. Szczególnie, że wydarzyło się coś jeszcze, ale to zostawię już tylko dla siebie.
 
Miałem plan na wieczór, bo wiem, jak ważny jest dla mnie każdy dzień. Jednak czasami tak się dzieje, że wszechświat ma wobec nas zupełnie inny plan. Tak więc piszę po raz drugi ten rozdział z przekonaniem, że tak miało być. A czas?
 
Czas nie istnieje, bo jest pojęciem względnym. Gdy pisałem pierwszą wersję tego rozdziału, to nawet nie wiedziałem ile go upłynęło. Nie miało to znaczenia, tak samo, jak nie teraz, bo wiem, że to, co robię jest dla mnie ważne. Tak samo, jak Ty wykorzystałeś ten dzień zupełnie inaczej niż Twój mąż, żona lub dzieci. Wielu zmarnowało ten dzień z przeświadczeniem, że przecież jest jutro, ale innym zabranie czasu na zrealizowanie wielu punktów z dzisiejszego planu dnia. Dziś być może nie pamiętasz ile czasu zajęła Ci droga z pracy do domu, gdy w tym samym czasie dla kogoś sekundy miały decydujące znaczenie.
 
Jedno jest pewne – dziś jest dziś. I wiem, że gdy wstaję rano o 5:30, to wiem, że rodzę się na nowo z nadzieją, że to będzie dobry dzień. Gdy wieczorami wypełniam czas rytuałem wdzięczności, to wiem, że najlepsze co mogę zrobić, to spodziewać się najlepszego. Najlepszą metodą na to jest obudzić się i zacząć realizować plan, który właśnie nadszedł. A jest jedynie zapisem tego, co nazywane było “kiedyś” lub “jutro”.
 
Od rana spotkania, poznawanie ludzi i wielu nowych sytuacji. Doświadczanie i nauka brana z każdej sytuacji i rozmowy. Dzielenie się wiedzą i zbieranie jej słuchając historii moich klientów. Projekty i pisanie tekstów oraz książek. To wszystko wynika z przekonania, że być może nie mogę zrobić wszystkiego, ale mogę zrobić najważniejsze, aby wykorzystać odcinki między wydarzeniami. Nie czas, a dzień pomiędzy wchodem, a zachodem. I nie mam go ani mniej, ani więcej niż ktokolwiek na świecie.
 
A jednak mimo to wielu ludzi trwoni coś, co jest nieodnawialnym darem. Wiem co piszę, bo straciłem kiedyś wszystko. Stracili też inni swoje majątki i wielkie pieniądze. Wielu z nich potrafiło tak samo, jak ja odzyskać to, co utraciliśmy. Z czasem ta sztuczka nie będzie możliwa. To nie “jutro” ma być wybawieniem, bo jest nim “dziś”. To być może brzmi smutno, ale to tylko przekonanie, bo oznacza, to wielką szasnę. Pojawi się ona tyko wtedy, gdy tak samo, jak ja zrozumiesz, że to jest dar. A odsuwanie czegoś w przyszłość niczego nie zmienia.
 
Czy zrobiłem dziś wszystko? Nie. Jednak wiem, że zrobiłem najważniejsze, aby przybliżyć się do realizacji swoich planów i marzeń. Teraz przyszedł czas na to, aby podsumować ten dzień i szczerze odpowiedzieć sobie, jaką wartość wniosłem nim do swojego życia, doświadczenia i umiejętności. I wiem, że we wszystkim co zrobiłem byłem i jestem na 100%. Nawet jeśli cały dzień nie był, to poszczególne jego etapy zrealizowałem najlepiej, jak potrafiłem.
 
Nie oszukujmy się, to nie jest łatwa sztuka i wyrabianie w sobie tego nawyku na nowo zajęło mi sporo czasu. Na nowo? Tak. Przecież mieliśmy w sobie tą umiejętność. Być może pamiętasz jeszcze czasy, gdy dzień zaczynał się zabawą wraz z pierwszymi promieniami słońca, a kończył się, gdy zrobiło się już ciemno. Ile to było godzin? Jakie to miało znaczenie? Ważne były przygody, które wypełniały ten odcinek naszego życia. I mieliśmy poczucie, że mogłoby się to nie kończyć. Być może dlatego, że wszyscy dorośli zapominają, jak to jest być Piotrusiem Panem.
 
I wiem, że “nigdy nie ma wystarczającej ilości czasu, by zrobić wszystko, ale zawsze jest wystarczająca ilość, by zrobić to, co najważniejsze”. Te słowa Brian Tracy przeczytałem dziś jadąc autobusem do pracy. Wiem, że nie muszę mieć wszystkiego, ale wiem, że mogę sprawić, aby czas stał się wszystkim co mam.
 
Jeśli zatem szukasz źródła sensu życia, to są nimi chwile, które wypełniają każdy dzień. Z nich możesz ulepić wszystko zgodnie z własnymi oczekiwaniami. Nikt inny poza Tobą nie dysponuje Twoim dniem. I choć los czasami dostarcza nam nieprzewidzialnych sytuacji, to tylko po to, aby sprawdzić naszą gotowość na jeszcze większe wyzwania.
 
Możesz dziś nie mieć nic i zyskać wszystko. Możesz mieć wszystko i to wszystko stracić. Czas i dni odchodzą bezpowrotnie. I niech Ciebie to nie smuci. Wykorzystaj tą wiedzę i szansę, którą masz, aby nauczyć się ponownie cieszyć się każdym dniem.
 
I dobrze wiesz, że nie raz traciłeś poczucie czasu, to dlaczego wciąż jesteś zbiegany? Dlaczego ciągle mówisz, że brakuje Ci czasu choć dobrze wiesz, jak często go bezcelowo marnujesz. Być może to taki sposób na usprawiedliwianie siebie przed innymi, ale przed samym sobą…
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni