Dzień 188 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Zadowolić wszystkich jest celem bardzo wielu ludzi. To częste w moim rozmowach z Wami. Szczególnie, gdy pracują z ludźmi jeden na jeden. Najczęściej taką potrzebę mają kobiety, ale również wielu mężczyzn zaczyna mieć z tym trudności.
 
“Zrobienie komuś dobrze”, jak niektórzy to nazywają, to sposób na wzbudzenie w sobie poczucia ulepszania swojego życia. Taki mechanizm, który ma sprawić, że inni bezwględnie będą im oddani za to, co dla nich uczynili. Oczywiście nie wielu chce o tym powiedzieć wprost i zasłaniają się różnymi wykrętami, ale czym to jest, jak nie karmieniem swojego ego.
 
Objaw “zadowalania” innych nasila się szczególnie u tych osób, które nie wiedzą za bardzo co zrobić ze swoim życiem. A już najbardziej u tych, którzy wiedzą lepiej co zrobić z życiem innych i jakie ono powinno być. Tutaj zaangażowanie w proces “robienia dobrze” jest nad wyraz intensywny.
 
I oczywiście niby nie ma w tym nic złego. Kto by narzekał, że inni niosą mu pomoc i wspierają w prawie każdym zadaniu, decyzji, wyborze ubrań, smaku obiadu, żony czy męża, a już z pewnością koloru dywany do salonu. To zawsze jest niesamowite przeżycie, gdy w końcu okazuje się, że ktoś urządził komuś życie bez jego samodzielnego zaangażowania.
 
Gdy ktoś delikatnie zwróci uwagę, że już dziękuję i dalej da sobie radę, to… słyszy coś niemalże kultowego – “a jak sią tak poświęcałam”. Poświęcić to można jajka lub palmę, ale nie siebie. Poświęcenie siebie oznacza odebrania sobie życia lub dóbr, które sami oddaliśmy. I oczywiście to też nie jest złe. Jednak wszystko ma swojego granice.
 
Trudność polega na wywarzeniu tego wszystkiego. Tego balansu pomiędzy sobą a innymi. A tego właśnie najbardziej brakuje. Ludzie kompletnie zapominają o sobie, a przez to cierpią. W końcu to cierpienie przynosi im spojrzenie na świat, w którym pewnie wszyscy cierpią tak, jak oni sami, to może dobrze, że ktoś się poświęca i zadowala innych.
 
To wszystko jest piękne i niesamowite. Jednak najważniejsze jest to, aby zrobić to samo dla siebie. A już napewno przestać się poświęcać. Trzeba zadbać w pierwszej kolejności o swoje potrzeby. I to bez ciągłego wyczekiwania, że ktoś inny zrobi to samo dla nas.
 
Najczęściej nie zrobi. Nie dlatego, że nie chce. Być może nie potrafi, nie czuje potrzeby, albo obawia się, że gdy to zrobi Ty znów będziesz czuł się zobowiązany. I to się nigdy nie skończy. Dlatego w moim odczuciu najlepsza pomoc jest wtedy, gdy nic nie poświęcamy, a niesiemy ją wtedy, gdy ktoś o nią poprosił. Problem tylko w tym, że nie potrafimy prosić o pomoc.
 
Jedno jest pewne. Nie zadowolisz wszystkich. Wystarczy, że zrobisz to dla siebie. A dziel się innym jedynie nadmiarem tego, co sam już masz. I to w zupełności wystarczy.
 
Buziole.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni