Dzień 212 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Patrzą i nie patrzą. Ludzie są ślepi, albo próbują tacy być. Czasami nie chcę wiedzieć, choć chcieliby wiedzieć, jak najwięcej. Być może z tego samego powodu tworzą się grupki gapiów, gdy dzieje się coś nietypowego. Lubią też patrzeć, ale o tym nikt “nie wie” na życie innych ludzi. Być może dlatego tak chętnie oglądają seriale, albo przeglądają portale społecznościowe.
 
Mimo tej przyczajonej ciekawości, nadal panuje społeczna znieczulica. To takie patrzenie na wszystko zza krzaka, albo zza firanki. Tak, aby nikt przypadkiem nikogo nie zobaczył, a tym bardziej posądził o wścibstwo lub określone poglądy.
 
Dotyczy to zarówno życia społecznego, trudnych sytuacji, udzielania pomocy, czy wyrażania poglądów politycznych czy religijnych. W każdym z tych tematów panuje przekonanie, że “te sprawy” ich nie dotyczą. Pewnie pomoże ktoś inny, albo ktoś inny załatwi tą sprawę za nich. Być może dlatego, że wielu z tych ludzi żyło już w czasach, gdy ciągle ktoś coś za nich robił. Wyręczał ich w codzienności, to i niecodzienność może zostanie przez kogoś posprzątana.
 
Zza tej firanki lub krzaka idealnie się komentuje, podejmuje decyzje i ocenia. I w tym wiele narodów, a nasz w szczególności jest w pierwszej trójce. Tak więc w czasie chociażby Mistrzostw Świata wszyscy przed telewizorami i na trybunach są ekspertami. Mają niebywałe doświadczenie sportowe, ale tylko w słowie. A to słowo zależne jest nie od wyznawanych wartości, a aktualnej sytuacji. Dziś drużyna to partacze, ale chwile wcześniej byli bogami.
 
To samo dotyczy polityki, religii, relacji sąsiedzkich, a nawet tych w pracy lub w domu. W większości po prostu nie ma tam żadnych zasad, wartości, ani autorytetów. Ludzie tak szybko zmieniają front, że czasami można się pogubić, co jest dla nich ważne. Sprzeciwiają się temu, czemu sprzeciwia się większość. A czemu się sprzeciwia, to już nie wiedzą. Niby chcą być indywidualnościami, ale nie mają swojego moralnego kręgosłupa.
 
To wszystko jest wynikiem zniechęcenia, braku wiedzy, ciekawości, pozbawionych perspektywicznego spojrzenia. Nie ma wnikliwości, która pozwalałaby na uzyskanie osobistej opinii opartej na faktach. Trudno jest je zebrać “zza krzaka lub zza firanki”. Być może dlatego tak łatwo jest dziś manipulować, poprzez coraz większe zniechęcenie do poszukiwań osobistej prawdy. W ten sposób wierzy się w obietnice, którym później winni są inni, ale nie oni.
 
Ta sama znieczulica i zobojętnienie prowadzą do odwracania wzroku od problemów, trudności, potrzeby pomocy i humanitaryzmu. I nie w kategorii globalnej, a tej w promieniu 100 metrów. Na ulicy, w sklepie, a nawet własnym osiedlu. Tam ludzie się nie znają. Zamknęli się, bo chronią swoją prywatność przed sąsiadami, których często nawet na oczy nie wiedzieli. A obnażają się ze wszystkim w mediach społecznościowych.
 
I w końcu na 100 centymetrów. W tej bezpiecznej odległości brakuje ludziom czasu na poznanie siebie w rodzinach. Nie rozmawiają ze sobą małżonkowie, dzieci, rodzice i wnuki. Więcej o nich wiedzą koleżanki i koledzy z pracy niż ci najbliżej serca. I choć prawie każdy temu automatycznie zaprzeczy, to gdy się człowiek zastanowi, to przyznaje sobie rację. Być może przebudził się za wczasu, ale wielu i tak imienia sąsiada nie zna.
 
Jak więc budować patriotyzm w społeczeństwie, które tak bardzo siebie nie zna. Nie znają siebie, swoich wartości, historii, a tym bardziej obecnej sytuacji. Tak, jakby ta rzeczywistość ich nie dotyczyła. Dotyczy każdego z nas, bo to, co wywalczone, nie jest dane raz na zawsze. Wywalczone jednością i troską jeden o drugiego. Co tak wielu trudno jest dziś zrozumieć. Być może dlatego więcej lajków ma zraniona łapka kotka, niż zdjęcie Powstańca.
 
Na szczęście w tym wszystkim jest radość codzienności. Korzystanie z wolności, która pokazuje, jak w wielu z nas jest dobro. Nie wszyscy pozostają obojętni i wciąż dążą do prawdy. Bronią swoich wartości, które są silniejsze od chwilowych słabości, trudności i komplikacji. Nie odwracają głowy, gdy dzieje się krzywda. Nie mają krzaka. Mówią do ludzi, patrząc im w oczy.
 
I choć są w mniejszości, to są silniejsi od chwilowej większości. Wszystko się zmienia, ale nigdy nie powinno zmieniać się nasze serce. To ono widzi prawdę i potrzebę miłości do każdego z nas. Wzajemnie. I choć jesteśmy obywatelami świata, to wciąż żyjemy obok siebie. I nigdy o tym nie zapominajmy. Nigdy.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni