Dzień 220 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Szczęśliwe życie, które przynosi realizację wielu marzeń sprzed lat. To coś, czego pragnie bardzo wielu ludzi. Osiągają to, aż w końcu “buuuum”. Wszystko się odmienia i tracą to, na co pracowali przez wiele lat. Jakby ktoś zakręcił kurek z napisem “szczęście”.
 
Tak się dzieje i to bardzo często. Niestety nie wielu o tym mówi, bo nie potrafią sami się z tym pogodzić. Wciąż zastanawiają się dlaczego tak właśnie się stało. Byli przekonani, że to pasmo radości, które tak im sprzyjało, będzie trwało wiecznie. Mieli już przecież wszystko czego było im trzeba, a nagle karty przestały im sprzyjać.
 
Wszystko przemija. Szczególnie, gdy nie pielęgnuje się tego, co miało wpływ na zbierane przez lata plony. Jest z nimi tak samo, jak z małżeństwem, które nie dba o relacje. Roślinami, których się nie plewi i nie podlewa. Z relacjami, na które po postu nie ma się czasu. I zdrowiem, które nigdy nie trwa wiecznie.
 
To tylko niedobra wiadomość dla tych, którzy zapomnieli, że o wszystko trzeba się troszczyć i być wdzięcznym. Szczególnie jeśli chodzi o marzenia. To ich zaniedbywanie lub brak powoduje, że wszystko może się skończyć. Są siłą napędową naszego działania i niesamowitej energii, która nakręca nasze życie.
 
Lista marzeń nigdy nie powinna się kończyć. Zawsze trzeba ją uzupełniać, bo jest niczym cząsteczki tlenu, które pozwalają nam tworzyć nasze dni na nowo. Trzeba zapewnić sobie dostęp do tego sposobu na wszelkie niepowodzenia. Marzenia bowiem mają to do siebie, że prędzej czy później nadchodzi czas ich realizacji. I to wprawia nasze życie w niesamowity ruch, który napędza nas do nowych rzeczy w naszym życiu.
 
Jednak nie wielu ludzi zapisuje swoje marzenia. Mają jedno lub dwa większe jeszcze z czasów nastoletnich. Trzymali się ich przez lata, ale nie kreowali nowych. Wszystko podporządkowali realizacji tych celów, które oznaczały dla nich wielki sukces. Gdy go osiągali, to jeszcze przez pewien czas żyli jego owocami. Cieszyli się tym, bo mogli o tym rozmawiać i doglądać efektów swego dokonania. Z czasem, jak wszystko, również i to opatrzyło się człowiekowi.
 
Jednak zabrało nasion i siania. Nie było nowych marzeń, bo przecież tamte były wszystkim. Nic nie wzrastało, a więc i energia przygasła. Popadali w stagnację i monotonię, a nawet wypalenie zawodowe i życiowe. Mają poczucie, że nagle wszystko straciło sens. Nie ma się czego chwycić. Żadnej nowej idei, ani pomysłu, który można by nazwać marzeniem. W sumie nawet tego nie widzą.
 
A jednak. To jego brak tak bardzo jest odczuwalny. Nawet nieumiejętność pogodzenia się z przemijaniem, jak utracenie zdolności patrzenia w przód. W to miejsce pojawia się tęsknota za tym, co było. Zwłaszcza, jak dawało tak wiele szczęścia i radości. Zatracenie się w tym czasie przeszłym powoduje, że zbyt wielka część człowieka utkwiła w przestrzeni, która trzyma w miejscu.
 
Człowieka może wyzwolić jedynie nowe marzenie. Małe czy duże. Nie ma znaczenia. Każde jest skarbem, który ponownie może pobudzić uśpioną energię. Można ponownie się zakochać, uzdrowić ciało lub znów wrócić życie do rośliny. Jest to możliwe zawsze, ale nie zawsze człowiek jest w stanie dostrzec możliwość tam, gdzie już dawno przestał patrzeć.
 
Możesz podnieść wzrok. Gdy głowa idzie w górę, to zmienia się perspektywa, a wraz z nią widać nowe horyzonty. W głowie pojawiają się nowe pomysły i wizje. Trzeba podchwycić tą, która wywołała dreszcz na całym ciele i zacząć nadawać jej sens. Pobudzić do działania całą swoją energię i ponownie zacząć dążyć do realizacji wielkiego życia na miarę swoich możliwości.
 
To być może jedyny sposób, aby znów żyć z sensem i nadzieją. Spróbuj!
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni