Dzień 251 z 365 DOBRYCH DNI!

W naszym życiu mamy wielu sprzymierzeńców. Wśród niech jest też wielu motywatorów. To ludzie, książki, natura, mentorzy, pasje, marzenia lub rozrywki. Każdy znajdzie zawsze dla siebie dobry sposób, aby być złym i smutnym. Równie dobrze radzimy sobie w poszukiwaniu tych pozytywnych bodźców, które motywują nas do działania, a przede wszystkich do uśmiechu.

Jednym z nich z pewnością jest muzyka, o której nie wiele mówi się w motywacji i rozwoju. A jest ona częstym elementem wielu terapii, które mają pomóc nam z łagodzeniem stresu lub niesprzyjających nastrojów. Mimo, że nierzadko wprowadza nas ona w ten stan. Dlatego warto zwracać uwagę na to, jakiej muzyki słuchamy w zależności od efektu, jaki chcemy uzyskać.

Ważne jest jednak, że wiele wspaniałych utworów i piosenek wręcz porywa nas do walki o nasze pasje i marzenia. Wzbudzają w nas chęć do działania i kierowania naszej energii do spełniania tego, co tkwi w nas od dawna. Nie bez powodu wybiera się taką muzykę na siłowni czy eventach motywacyjnych.

Słuchamy jej w samochodzie, gdy z przyjemnością prowadzimy go w drodze do naszego celu. Brzmi w głośnikach, gdy sprzątamy lub przygotowujemy się do ważnej prezentacji. Na głowie słuchawki z najlepszą muzyką sprawią, że czujemy się skupieni na tym, co właśnie robimy. Na przykład piszemy taki rozdział o motywacyjnym wpływie muzyki.

Oczywiście sama muzyka nie sprawi, że nam się zachce. Tym bardziej nie sprawi, że coś wydarzy się samo. Ma być jedynie powodem do zmiany nastroju, który będzie sprzyjał myśleniu o wyzwaniu. Ma wpłynąć na pobudzenie nas do podniesienia dupy z kanapy i zrealizowania tego cholernego planu. Z każdym taktem wychodzi nam to coraz lepiej. I tak w ciągu kilku utworów realizujemy to, do czego zbieraliśmy się od dawna.

Uczymy się przy muzyce, czytamy, relaksujemy się, uprawiamy seks lub ulubiony sport albo bawimy w najlepsze na weselu albo dyskotece. Jest z nami praktycznie non stop i ma niesamowity na nas wpływ. Dlatego jej wybór nie powinien być przypadkowy. Nie słuchaj więc melancholijnej muzyki przed pracą lub ważnym wystąpieniem. Tak samo, jak dyskotekowych kawałków, gdy zamierzasz za chwilę zasnąć. Chyba, że ma być to zabawa do upadłego.

Kocham muzykę i nie wyobrażam sobie życia i dnia bez słuchania tego, co mnie inspiruje. Napędza do działania. A tym bardziej jeśli mogę sobie pośpiewać lub zaszyć się w kąciku, aby poczytać lub pomyśleć. Jest też kompozycja do medytacji albo do samochodu. Najlepsze jednak utwory komponuje mi las, góry lub morze. To z pewnością działa na mnie kojąco.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni