Dzień 257 z 365 DOBRYCH DNI!

Ludzie nie mówią o tym, co ich boli otwarcie. To sprawia wrażenie, że wszystko jest OK. Jednak takie nie jest. Wszyscy chcą zachować pozory siły i uśmiechu. Choć prawda jest taka, że za tym wszystkim kryje się ogromny strach i lęk. Lepiej jest go zamknąć za drzwiami mieszkania lub w butelce alkoholu. Tego przecież nikt nie zobaczy.

Ulicami chodzą ludzie, którzy wpatrują się w płyty chodnikowe. Gdy spojrzą przed siebie, to widać w ich oczach niepewność i brak zrozumienia. Jakby wyczekiwali na to, co przyjdzie. Nie wielu chce mówić o tym, że obawia się o swoją przyszłość. A jak nikt nie mówi, to pewnie tylko samemu ma się ten problem. Lęk i strach wywołuje w ludziach niepisaną zmowę milczenia.

Wielu zasłania się ironicznym uśmiechem, stwierdzeniami “mnie to nie dotyczy” lub “mam swoje życie”. Inni zaś nawet nie chcą rozmawiać o tym, co faktycznie czują. Tu mają do dyspozycji zamienniki w postaci seriali i programów rozrywkowych. Taka zasłona dymna na realny świat, którego starają się nie widzieć. A tych wszystkich, którzy mówią wprost odsuwają, bo trzeba trzymać ich na dystans.

Uciekają zatem przed prawdą, z którą po prostu nie wiedzą jak się zmierzyć. Mają przecież swoje małe i osobiste trudności, ale przecież nikt nie okaże słabości. Tym byłoby przyznanie się do obaw, strachu i przerażenia. Nie łudźmy się, że to dotyczy wyjątków. To dotyczy większości, która wciąż ma nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży.

Tak ludzie popadają w depresję, alkoholizm lub narkomanię. Dzieje się niewyobrażalna krzywda, z którą nie wiadomo czasami co zrobić. Zwłaszcza, że jej nie widać, bo przecież nikt o tym nie mówi. A gdy już powie, to bardzo często spotyka się z niezrozumieniem. To najczęściej brak umiejętności słuchania. Z drugiej strony często słowa te padają na podobny grunt, który nawet nie wie co powiedzieć, bo sam sobie jeszcze nie poradził.

Ludzie są tym naprawdę zmęczeni. Nie wszyscy, ale to i tak zdecydowana większość. Próbują wykrzesać z siebie odrobinę motywacji i entuzjazmu każdego dnia. Szukają inspiracji, pasji i czegoś co odciągnie ich od tych myśli, z którymi muszą żyć w samotności. Nawet w tej motywacji nie zawsze odnajdują drogę wyjścia z lęku i obaw.

To wynik tego, że nie wielu słucha tego, co ludzie mówią. Nie liczni pytają wprost z czym ludzie borykają się na co dzień. A gdy już powiedzą sami, to może usłyszą “otaczaj się ludźmi pozytywnymi” i odchodzą. Nie chcą słuchać tego, co tak naprawdę powinno być podstawą do pracy z człowiekiem. Mają jednak złote recepty na wszystko. Dlatego diagnoza nie jest potrzebna.

Wspaniale jest, gdy trafią na dobrego słuchacza i specjalistę. Z doświadczeniem osobistym i zawodowym, który potrafi nie tylko zrozumieć, ale też przedstawić indywidualną drogę. Do tego potrzebna jest też otwartość drugiej strony, która będzie potrafiła opowiedzieć o tym, co faktycznie jest powodem jej trosk i zmartwień. Bez tego żadne wskazówki nie mają sensu.

Z niezrozumiałej natury ludzkiej wynika fakt, że człowiek nie lubi prawdy. Tej o świecie, ale przede wszystkim o sobie. To powstrzymuje go przed mówienim o tym, co go naprawdę boli. Nie może, bo przecież byłoby to narzekanie, a to przecież nie modne. Być może tak, ale to jest głupie, bo w ten sposób zostaje z tym sam. Z przekonaniem, że tylko u niego coś jest nie tak.

Myślę, że ludzie bardzo cierpią, bo dali się zakneblować. Trzymają się niesprzyjających przekonań, które mają po prostu zamknąć im usta. Pozostawić ich w cywilizacyjnej chorobie “dobrze jest”. Dobrze będzie, jak w końcu ludzie wyzwolą się z tego lęku i strachu. Sam nie odejdzie. Nie zniknie też, gdy się o nim powie. Jednak, gdy powiedzą też inni, to okaże się, że jest jest z tym sam. Być może będzie to głos sprzeciwu. Może pozwoli pójść naprzód, bo coś zostanie oczyszczone.

Bać się mówić, z powodu strachu prowadzi do jeszcze większego lęku. Nie bój się mówić, ale też nie bój się słuchać. Słuchaj i pozwól innym mówić. Usłyszysz wtedy prawdę, a nie wyimaginowaną historię. To prawda ma sens, która wyzwala w człowieku odwagę i siłę. Tego brakuje dziś ludziom, którzy tak bardzo udają, że wszystko jest w porządku.

Może to nie popularne w kręgach rozwojowych. Być może nie tego oczekujesz, ale nie boję pisać wprost o tym, co jest prawdą. Ona jest w każdym, tylko musi wybrzmieć. Gdy płonie dom, to wszyscy mówią, że płonie dom. Jeśli cierpi człowiek, to mówi, że wszystko jest w porządku. Tak nie musi być.

Ja też czuję lęk i strach. Bardzo często. Jednak o tym mówię i wiem, co z nim zrobić. A Ty? Pamiętaj, że on nie zniknie tylko dlatego, że udasz, że go nie ma. Gdy o nim mówisz, to potrafisz go nazwać. A jak potrafisz go opisać, to znajdziesz też rozwiązanie. Tylko ono pozwala się uwolnić.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni