Dzień 258 z 365 DOBRYCH DNI!

Tak. To jest tam. Widzę to. Ta wizja mnie ekscytuje. Pochłania mnie w całości. Rozpoczynam drogę do tego celu. A jednak ta miłość rozczarowuje zbyt szybko. Jakby zapał uciekł i wygasł. Pewnie to nie było to. Poczekam, bo pewnie będzie coś innego. Jest tyle możliwości. Wszystkie i tak niedokończone.

Tak wielu ludzi dziś mówi o misji, celu i wizji. O marzeniach i planach. A no tak o planach. Znów o planach. One przecież są zbędne. Szybko przeskoczyć można kilka kroków, aby tylko jak najszybciej dotrzeć do celu. Tu odejmę, tam oszukam, a to jeszcze pominę. Chce to już. Oby jak najszybciej. A jak nie wyjdzie, to powiem, że to planowanie w ogóle nie działa. Motywacja to bujda, bo przecież znów nie wyszło.

Być może wybierałeś się kiedyś autostopem do ulubionego miasta w Europie lub gdzieś na świecie. Masz swój cel. Wszystko przygotowane i zaplanowane, aby na miejscu przeżyć niesamowity czas. Bawić się wspaniale i zwiedzać to wyjątkowe miejsce. Widziałeś je na zdjęciach, które wieszałeś na ścianie.

Wszystko było dobrze, gdyby nie te kilka dni podróży. Te ciągnące się godziny drogi. Trzeba znów popędzać uprzejmych kierowców. Za dużo tych przystanków. Najlepiej przespać ten czas, bo przecież kto by prowadził tyle rozmów. Trzeba to jakość znieść, bo przecież to marzenie jest już o krok. Gdyby nie ta udręka w podróży.

Można marzyć o wielkiej firmie, byciu prezesem, podróżowaniu, pisaniu książki, nauczaniu ludzi, wychowywaniu dzieci, realizowaniu swoich pasji, ale dlaczego to wszystko musi tak długo trwać, zanim się do tego dojdzie. Skąd brać tak wiele cierpliwości i konsekwencji w tym dążeniu. Przecież to ponad siły normalnego człowieka. Pewnie ci inni, to mają jakieś znajomości albo sposoby.

Sposób jest tylko jeden. Pokochać. Nie tylko swoją wizję i cel. Nie tylko efekt końcowy. Pokochać z oddaniem i poświęceniem całą podróż. Tą drogę, którą trzeba przejść. I choć pewnie pomyślisz teraz, że przecież nie da się czekać bez końca, to jesteś w błędzie. W trakcie tej całej wyprawy zyskasz więcej niż ten wspaniały upragniony i prawdziwie zasłużony cel. Marzenie spełnione z niezwykłą historią miłości, spotkanych ludzi i przeżytych rozczarowań, to jest coś.

Każda przygoda związana jest z podróżą. Nawet tą krótką lub najdłuższą w Twoim życiu. Daj się ponieść tej miłości do procesów, które muszą w Tobie zajść, abyś odkrył to, czego szukasz od wielu lat. Zobaczysz niezwykłe krajobrazy, poznasz wyjątkowych ludzi i zakochasz się w każdym dniu.
Nic co dobre nie rośnie szybko i na siłę. Silne drzewo rośnie wiele lat, a Twoje jabłko na deser wyrosło w najlepszym czasie. Pokonało wiele trudności, aby trafić w Twoje ręce. Odbyło podróż, gdy Ty w tym czasie być może marudziłeś, że to złe, a tamto nie dobre, bo jeszcze nie masz tego. Gdy tak robisz, to pomijasz wszystko co trwa obok Ciebie. W ten sposób nigdy nie zrozumiesz siebie.

Zapewniam Ciebie, że miłość do celu i marzenia, to za mało. Trzeba pokochać to wszystko, co stanie się drogą do osiągnięcia ostatecznego dzieła. Zrozumienie tego pozwoli Ci przetrwać trudne chwile i zdobyć się na niezwykłą odwagę. Będziesz wiedział, że w każdej chwili walczysz o wszystko. Jutro wcale nie będzie łatwiej. Będzie trudniej, będziesz wiedział, że zawiodłeś poprzedni dzień. A każdy zasłuchuje na Twoją wiarę, nadzieję i miłość.

Wszystko tam, jest powiązane z tym, co jest tu. Tak jak nie można kochać wizji rozwiniętego pąka kwiatu, nie pielęgnując go swoją uwagą i cierpliwością. Kochaj każdy trening, dobrą lekcję, wspólny czas, abyś naprawdę potrafił docenić osiągnięte marzenie. Niech ten moment będzie zwieńczeniem wyjątkowego czasu pełnego historii niezapomnianej podróży.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni