Każdy z nas widzi świat w zupełnie inny sposób. Widzimy ludzi według swoich miar i przekonań. Nadajemy czemuś sens lub znaczenie. Czasami większe niż w rzeczywistości ma. Tak samo odbieramy wartość czemuś, co w naszym przekonaniu nie ma żadnego przełożenia na to, co dzieje się w naszym życiu.

Tak samo ludzie widzą w nas coś, nad czym nie mamy żadnej kontroli. Potrafią stworzyć sobie nasz obraz w taki sposób, którego my sami nie widzimy. Mogą też umniejszać, jak i nadawać sens temu, co robimy i kim jesteśmy. Ten wykreowany obraz często ich rozczarowuje w zderzeniu z rzeczywistością, której najczęściej nie ubarwiamy. Jednak ten obraz powstaje z wycinków chwilowej relacji, zdjęć, filmów lub relacji.

Bywa, że nie chcą dostrzec tego, jak prawdziwi jesteśmy. Gdy ich wyolbrzymione oczekiwania nie pokrywają się z żywym człowiekiem, to natychmiast dezawuują wszystko, co myśleli i co jest. Trudno jest wówczas z tym w jakikolwiek sposób polemizować i konfrontować z rzeczywistością.
To samo dotyczy bogactwa, w którym jedni widzą szczęście, a inni złodziejstwo i cwaniactwo. Dla jednych religia jest czymś wzniosłym, gdy inni negują to za wszelka cenę. Sens rozwoju osobistego przez część rozumiana i rozwijana, przez pozostałych wyśmiewana, bo nie ma dla nich sensu.

Wielu ludzi ma skłonności do popadania ze skrajności w skrajność. Jednego dnia wielbią coś, a innego już wyklinają. Wystarczy mała iskra, która pobudzi zupełnie inny obszar w człowieku. Ktoś wierzy w coś przez całe życia, a jeden artykuł powoduje, że wszystko zmienia się o 180 stopni. I coś co kochał, staje się dla niego wrogiem. Wroga zaczyna wielbić.

Prawda jest jednak taka, że nie zawsze wiadomo co jest prawdą, a co nie. Co jest naszą imaginacją, a co faktem. Gdzie jest granica pomiędzy opiniami innych, a naszym własnych wrażeniem. Co chcemy widzieć, a czego próbujemy nie dostrzegać. Jak w pierwszych dniach nowej miłości, która przykrywa czapką niewidką wszystkie wady, a kreuje nasze wyobrażenia o cudowności drugiej osoby. Zasłaniamy w ten sposób prawdę, która przecież tam jest.

Nie mamy więc wpływu na noszone przez ludzi różowe okulary. Mogą widzieć nas takimi, jakimi chcą lub nie chcą nas widzieć. Mogą nie dawać nam prawa do bycia sobą, popełniania błędów i bycia wymagającymi, gdy za zwyczaj jesteśmy potulni. Jednak najważniejsze jest to, aby iść w życiu za wizją samego siebie. Nie sprosta się widzimisię wszystkich spotykanych osób. Potrafi to jedynie kameleon, który zlewa się z otoczeniem.

Bądź zawsze sobą. Miej prawdę w sobie. Patrz na świat, który jest taki, jak jest. Poszukaj balansu pomiędzy emocjami w zachwycie, a spojrzeniem na wszystko z boku. Idź nawet, gdy ludzie rzucają kamieniami, bo w końcu te kamienie im się skończą. Ty będziesz szedł nadal, a na ich twarzach długo pozostanie zaskoczenie.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni