Zbyt często jest mowa o stracie. O tym, co było a odeszło. Zwykle niespodziewanie, jakby wyrwane z naszych rąk, umysłu i serca. Niczym złośliwość losu, który najpierw coś dał, a później odebrał. Jak czas, który przynosi nam dar, ale z biegiem lat znów się o to upomina. I nie chodzi tylko o życie. Choć też o wieczność.

Zbyt szybko przyzwyczajamy się do szczęścia i radości. Otrzymujemy coś wyjątkowego, ale po chwili los widzi, jak odstawiliśmy to już na półkę. Wkurza nas żona, mąż, nawet dzieci, a nader często przyjaciele. Mamy dość pracy, która daje nam jeść. Nie cieszy nas już samochód, ani zeszłoroczna zimowa kurtka, która daje nam ciepło. Jakbyśmy drwili z zaufania, jakim nas obdarzył, powierzając nam to, na czym nam tak bardzo zależało.


Czas przynosi nam na drodze odpowiedzi na nasze prośby. Zgodnie z zamówieniem i tym, co jest w nas. Jak bardzo to zdefiniujemy i określimy. Jakie nadamy temu emocje i przekonanie o słuszności tej prośby. Jednak nie zawsze odpowiedź jest zadowalająca. A tym samym ludzie obwiniają los o dostarczenie daru niezgodnego z zamówieniem. Nie zastanawiają się nawet nad tym, w jaki sposób zapisywali swoją listę życzeń.

Dostajemy więc wszystko na chwilę. Choć sądzimy, że na zawsze. Gdy tak się dzieje, to następuje chwila, w której tracimy wiele rzeczy lub ludzi. Dopiero wtedy przypominamy sobie o nich, ale już jest za późno. Wówczas pojawia się przygnębienie i złość, bo przecież nie zdążyliśmy się tym nacieszyć albo z kimś pobyć wystaczającą ilość czasu.

Od życia warto brać tylko to, co znajdzie naszą uwagę wystarczająco długo. Gdy już nie będzie nam potrzebne to trzeba pozwolić temu odejść. Mieć zrozumienie, że wszystko jest z nami tyle ile być ma. Jednak pojawia się w nas wielki żal i smutek. Tylko wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę, że nie wykorzystaliśmy danego nam czasu. Za każdym razem, gdy poświęciliśmy uwagę, to zdajemy sobie sprawę, że wzięliśmy wszystko, co było nam dane.

Ludzie mają dziś potrzebę, aby wciąż brać w nadmiarze. Z czasem nawet nie wiedzą, co mają. A nawet jak wielką miłością są otoczeni. Jak w gęstym i porośniętym lesie, który nie przepuszcza nawet światła. To odgradza nas od istoty tego, co jest w nas najważniejsze. Mam na myśli przemijanie, w którym wszystko ma swój czas i swoje miejsce.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni