Stoisz na nizinach i patrzysz na piękne szczyty gór. Widzisz niesamowity wierzchołek, który jest osiągalny we wszystkich Twoich wizjach. To wspaniałe, bo przychodzisz w to samo miejsce od lat i wciąż widzisz siebie właśnie tam. To wyobrażenie jest tak silne, że nawet odczuwasz zakwasy w swoich nogach. Podnosić nawet zaciśniętą pięść na znak zwycięstwa.

Stworzyłeś coś nieprawdopodobnego. Wierzysz w siłę i moc wizualizacji. Masz to w sobie od bardzo dawna, a więc stało się to Twoją prawdą. Nawet opowiadasz ludziom o tym, w czasie dokonanym. Część z nich jest nawet przekonana, że Ty zdobyłeś ten szczyt. Zaczynają Ci gratulować, a Ty czujesz się silniejszy niż kiedykolwiek. Więc znów wracasz w to samo miejsce.

Nazwijmy je fikcją. Kreowanie bez działania, to jedynie obraz tego, co jesteś w stanie dokonać, ale… nie dokonałeś. Nawet jeśli przekonasz do tego siebie i całą resztę świata, to nadal będzie fikcja. Ty pokochasz jedynie wizję, a nie emocje, doznania i przeżycia. Z czasem przełożysz to na inne obszary Twojego wyimaginowanego życia. Niestety niewdrożonego w rzeczywistość.

Tu i tak miałeś pozytywną wizję i silną potrzebę namiastki sukcesu. Są też osoby, które tworzą przeciwne obrazy i co gorsza zaczynaja wdrażać je w życie. Można powiedzieć, że ubzdurały sobie “coś” i to “coś” skutecznie realizują. Choć nie ma to większego sensu i realnego uzasadnienia. Często łączy się to z brakiem konkretnej wizji samego siebie. I z czasem doprowadzają siebie do stanu, który sobie założyli. W większości nie przewidując konsekwencji, które w końcu stają się częścią ich rzeczywistości.

Czarnowidztwo stało się niczym religia, w której ludzie wspierają siebie poprzez rozmowy w przekonaniu o okrutnym życiu w przyszłości. Idą nawet dalej, bo zaczynają swoje wizje przenosić do rzeczywistości. Wszystko co dopną do końca nie traktują jako sukces, a porażkę. Choć zrozumiałe jest, że przecież osiągnęli to, co zamierzali. Jednym słowem zwycięstwo. Ale nie…

Z uporem maniaka dalej tworzą wizje dramatu w życiu. Gdy powiesz im, że można inaczej, to dowiesz się, że to “nie w ich życiu”. Chcesz, aby dostrzegli, że znają najlepszy mechanizm tworzenia przyszłości. Mają przy tym niesamowitą skuteczność. Tylko zaczęli kręcić korbką nie w tą stronę i taśma odjeżdża. I jakoś nie mogą zrozumieć, że mają wszystko, aby zrobić więcej niż inni. Dlaczego? Bo potrafią już kręcić korbką, czyli działać.

I choć działają pozornie negatywnie, to faktycznie są lepsi od wielu pozytywnie nakręconych ludzi. Oni wiedzą, ale nie działają. A Ci nie wiedzą, ale działają. Zatem trzeba zacząć kręcić i to we właściwą stronę, aby odpowiednie myśli dawały lepsze rezultaty. Układać plany na to, co czego chcemy i tak samo z uporem je realizować.

Nie stój więc na nizinach, a wybierz się w stronę tego szczytu. Okaże się ze spotka Ciebie o wiele więcej niż zawierała Twoja idealna wizja. Najważniejsze jest jednak to, że będzie prowadził Ciebie ten obraz samego siebie tam na górze. W końcu uwierzyłeś, że jest to możliwe. A możesz wyruszyć, bo wiesz, że masz wszystkie potrzebne umiejętności i doświadczenie w byciu upartym. Zmieniłeś jedynie zabawienie tej upartości.

Używasz tej samej cechy, ale w zupełnie nowym celu. Tak to już jest, że wszystko ma dwa zastosowania, ale to Ty decydujesz, co z nim zrobisz. Tak więc zacznij działać i kręć “korbką” w odpowiednią stronę.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni