Nigdy Warszawa.
Nigdy Warszawa.
Nigdy Warszawa.

Nigdy nie mów “nigdy”.

Warszawa jest najlepszym przykładem, jak zmieniamy się w życiu. Szczególnie, że mamy tendencję do zarzekania się przed tym wieloma rzeczami. Bez zapoznania się i przemyślenia mówimy “nigdy”. I tym większe nasze nasze zdziwienie, gdy los i tak postawi na swoim. Do tego stopnia, że z dnia na dzień dokona zmiany wszystkich naszych planów.

Tak pokochałem Warszawę. Przyjeżdżałem tu z mojego Wrocławia z przymusu na konieczne spotkania i szybko wracałem. Widziałem tylko to, co chciałem widzieć. Uważałem o Warszawie to, co usłyszałem od innych uważających. Widziałem okładkę, a nie zajrzałem w jej wnętrze. Jak nie widzieć piękna człowieka bez poświęcenia mu czasu, aby poznać go osobiście. Podchodzić bez ocen i zbędnych przekonań, które zamazują obraz.

Tak samo od wielu lat poznałem wielu wspaniałych ludzi. Odwiedziłem miejsca, które nigdy miały mnie nie zainteresować. Obejrzałem filmy, które stały się moimi ulubionymi, choć nawet nie zamierzałem po nie sięgać. Słucham muzyki, której wcześniej nie rozumiałem. Dziś prowadzi mnie, gdy ruszam przez świat. Nigdy też nie przypuszczałem, że tak bardzo można pokochać siebie, swoje ciało, umysł, a przede wszystkim wnętrze. Dziś kocham się w sobie, choć kiedyś uważałem to za uważającymi, że to narcyzm i egoizm.

Dziś słysząc u innych “nigdy” wiem, że droczą się sami ze sobą. Chcą przekonać siebie, że “nigdy” choć wewnątrz czują, że coś ich ciągnie. Wiedzą, że powinni tego spróbować lub zająć się czymś. Z tego właśnie powodu nie zapominają o tym, ale wciąż bronią się przed nieuniknionym. Mają nadzieję, że “nigdy” stanie się czarodziejskim kluczem, który odpędzi na zawsze to “coś”. To wynik strachu przed nowym i zmianą, którą już od pewnego czasu los wdraża w ich życiu.

Czasami lepiej pokochać to, co przynosi nam los. “Nigdy” jest drzwiami, które można przekroczyć, gdy los dopiął swego i pchnął nas w ręce człowieka, nową pracę, miejsce lub przygodę. Nawet jeśli początkowo nie wywołuje to zadowolenia i uśmiechu. W przypadku Warszawy postanowiłem, że skoro przyszła do mojego życia, to pokocham ją jak swoją i pozwolę jej się pokazać z najlepszej strony. Odkryła przede mną to, czego do tej pory nie widziałem.

Nigdy nie będę sam, a byłem. Nigdy nie będę pił, a piłem.Nigdy nie będę biedny, a zbankrutowałem.Nigdy nie będę gruby, a byłem.Nigdy nie popełnię błędów, a popełniłem wiele.Nigdy nie zawiodę, a zawiodłem.Nigdy nie pokocham siebie, a kocham.

Nigdy, to wymówka umysłu, który tak bardzo obawia się nieznanego. Jeśli to nieznane jest zgodne z naszymi wartościami i marzeniami, to czego się obawiać. Jeśli czegoś naprawdę pragniesz, to nie bądź jak księżniczka, która chce, ale się boi. Wszystko za słowem “nigdy” i tak się wydarzy, bo większość z tych rzeczy i tak pragniesz. I choć będą wyjątki, to dojdziesz tam, gdzie “nigdy” nie chciałeś.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni