A gdyby tak całkowicie odrzucić całą ta motywację i rozwój osobisty. Te wszystkie kwestie duchowe i poszukiwania prawdy. To jednoczenie i poczucie celu. Zostawić te wszystkie marzenia i odciąć się od pragnienia szczęścia. Co byłoby więc sensem człowieka?

Ludzie mówią, że wiara. Tylko w co? Wielu odpowiada, że w Boga. Jak więc wierzą w Boga? Czy zatem ta wiara może być sensem, kiedy zbyt wielu wierzy tylko w razie potrzeby. Być może tak już jest, że trudno stale wierzyć w Kogoś, kogo nawet nie odnajduje się w sobie. Nie słucha się i nie czyta jego nauk. Wiara albo jest albo jej nie ma. Jaka jest więc wiara człowieka?

A jeśli i wiary człowiekowi zabraknie to, co mu pozostanie. Kim się stanie, jako istota, która nawet nie rozumie siebie. Jak przeżyje ze świadomością całkowitej pustki, bo przecież wciąż mówi, że jest sam. Domaga się szczęścia, odrzucając je jednocześnie. Chce miłości, ale czy rozumie miłość. Czym więc stał się człowiek, który zaczął być w opozycji do wszystkiego i każdego?

Być może taki będzie człowiek przyszłości, który pochłonięty zostanie przez materializm, ego, popularność, władzę i wirtualny świat. Świat ten stanie się odpowiedzią na potrzebę rozrywki i wygody. Pozbawiony prawdy dla chwili odurzenia i ekscytacji. Gdzie wszystko sprowadzi się do pozbawionego emocji i pragnień internetu. Czym wtedy stanie się człowiek, który nie wierzy w nic poza tym, co wirtualne?

Co zastąpi miejsce Boga? Jak definiowana będzie wiara? Czy marzenia staną się zbędne i obciachowe? Jakie będą emocje i przeżywanie życia? Czy faktycznie człowiek jest w stanie odrzucić całkowicie to, co czyni go człowiekiem? A może ludzkość bez celu i sensu po prostu przeminie?

O marzycielach mówi się, jak o wymierającym gatunku. Podobnie jak do wiary, do nich też nie wielu chce się dziś przyznawać. Nawet prawda nie jest już tak atrakcyjna, jak kłamstwo. Wszystko zaczęło mieć wartość nieludzką, bo za plecami zawsze kryją sie skrzyżowane palce. To po prostu musi dobrze wyglądać.

Wierzę mocno, że to wszystko powróci. Jeszcze jest czas, aby przebudzić ludzkość i zawrócić z tego kieunku, który dla siebie wybrali. Jednak najpierw człowiek musi poznać siebie i zrozumieć sens wiary. Trwać w poszukiwaniu prawdy, aby wszystko co robi miało wartość nie tylko dla niego. To poznanie jest bliskie każdemu sercu, z którego pochodzą wszelkie ludzkie odruchy, emocje i życie.

To wszystko, co tak wielu próbuje dziś negować, pochodzi z niewyczerpalnego źródła. Znajdziesz to w motywacji, medytacji, świętych księgach, marzeniach, uważności i sobie. I jeśli tylko człowiek przestanie odrzucać wszystko, co jest dla niego sygnałem do powrotu, to znów siebie odnajdzie. Dlatego każda forma rozwoju i poszukiwań zawsze zbliża człowieka do poznania istoty życia. Jednak u każdego w innym wymiarze.

Najważniejsze jednak, aby nie porzucać tego, co stanowi o człowieku od początków jego istnienia. Chęć rozwoju i poszukiwania lepszego świata. Jednak człowiek go nie odnajdzie, dopóki nie wejrzy w głąb siebie i do Źródła. I choć nie jest to łatwa droga, to kto powiedział, że taka ma być. Być może dlatego przejdą ją nieliczni, ale wskażą drogę tym, którzy jej jeszcze nie dostrzegają.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni