Co by tu jeszcze dać ludziom? Dziś poświęciłem sporo czasu, aby przyjrzeć się swoim klientom po kilku latach. Z wieloma rozpoczynaliśmy pracę bardzo dawno temu, ale nadal pamiętam, z jakimi celami i marzeniami zwrócili się do mnie. Tym bardziej z ciekawości chciałem przekonać się, jak po latach wyglądają ich cele i marzenia.

Wielu z nich pracowało nie tylko ze mną, ale też wybierali różnych mentorów, aby jeszcze bardziej zwiększyć efektywność swojego działania. Dobrze zmotywowani i z wyznaczonymi wreszcie celami i marzeniami ruszyli w świat.

To dla mnie niezwykłe doświadczenie, bo każdego dnia poszukuje sposobów na to, aby dać ludziom jeszcze więcej wiedzy i inspiracji. Jak się okazuje nie wszyscy potrafią wykorzystać to, co otrzymują. Szczególnie, gdy otrzymują coś w prezencie i całkowicie za darmo. Nie docenili wartości finansowej, która bierze się z poświęconego czasu, a tym bardziej doświadczenia. To również dotyczy wielu, którzy zainwestowali swoje pieniądze, aby trafić na spotkania indywidualne, szkolenia, warsztaty lub treningi.

Z wieloma odbyłem dziś rozmowy, aby poznać drogę, jaką przebyli przez ostatnie lata. Szczególnie u tych, którzy przez ten czas nie zrobili praktycznie nic. Chciałem zrozumieć czego brakuje albo co można zrobić jeszcze lepiej, aby skuteczniej prowadzić ludzi w dążeniu do realizacji celów i marzeń.

W trakcie tych rozmów skojarzyłem pewną zależność i powiązanie z publikowanymi treściami w książkach czy w internecie. Uderzyło mnie to, że ludzie klikają polubienia pod tym, co łatwe i przyjemne, a szczególnie zabawne i niewymagające zaangażowania. Najbardziej podobają się im treści, które pozwalają poczuć im się lepiej i nie zmuszają ich do przyznania się przed sobą samym, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. I pewnie nie tylko ja to zauważyłem, bo dziś w książkach i w internecie jest przesyt słodziutkich tekstów motywacyjnych.

Im bardziej prawdziwa i szczera treść lub nagranie, tym popularność mniejsza. Pewnie dlatego wielu rezygnuje z publikacji wartościowych przekazów, aby działać w myśl “klient nasz pan”. Tym samym obniżając poprzeczkę, która prowadzi ludzi jedynie do przeżywania chwilowych emocji, a nie prowadzących do faktycznego zastanowienia się nad sobą i rozpoczęcia zmian w swoim życiu. Im krótsza treść i przekaz tym lepiej, bo czytanie również wymaga wysiłku.

Widać w tym obawę przed prawdą i mówieniem o życiu wprost oraz prosto. Zwłaszcza jeśli to faktycznie dotyka ludzi, bo wtedy obawiają się publicznie przyznać, że to dotyczy również ich życia. Tu znów widać popularność posta i jego nieporównywalną małą ilość polubień. Widać to doskonale, gdy publikuje się taką ilość treści w internecie, jaką ja umieszczam każdego dnia. Szczególnie, że przy małej ilości polubień i komentarzy, zwiększa się ilość prywatnych wiadomości.

Tak też jest w przypadku tych osób, z którymi miałem dziś okazję porozmawiać. Wielu z nich powiedziało, że przegrali sami ze sobą. Wiedzą, jak potężną wiedzę i wsparcie otrzymali, ale nie myśleli, że przyjdzie im jeszcze tak wiele zrobić samemu. Niechętnie dzielą się tym z innymi, bo ugrzęźli w miejscu, a to znów wywołuje u nich wstyd i ucieczkę przed oceną. Wiedzieli, jak wielką otrzymali szasnę, ale widzieli początkowo winę u wszystkich tylko nie u siebie.

W rozmowach wybrzmiał jeszcze jeden temat. Zdali sobie sprawę, że przy wieloletnich zaniedbaniach w wielu dziedzinach życiach, proces naprawy wymaga czasu i cierpliwości. Nie chcieli słuchać mnie czy innych mentorów uznając, że nie mają czasu, aby czekać. Szybko spalając swój zapał i rezygnując z własnego działania. Przyznają, że rozumieją też konieczność długiej pracy ze swoim mentorem czy trenerem. Zwłaszcza, gdy brakuje im początkowo samo zaparcia, determinacji i utrzymania odpowiedniego rytmu.

Część była zaskoczona moim telefonem i tak szczerą rozmową. Początkowo nie chcieli powiedzieć wprost o tym, co się wydarzyło. Utrzymywali zachowawczą dyplomację, aby nie obnażyć samego siebie. Po chwili jednak sami zwracali uwagę na zmarnowane kolejne lata. Mówią, że wszystko wiedzą, ale nie zrobili z tym nic. I gdy mówili to na głos do słuchawki, łamał im się głos. Jakby wreszcie dotarło do nich, że jeśli dziś nic z tym nie zrobią, to kolejne lata będą dokładnie takie same.

Podejrzewam, że tak jest również przypadku wielu innych osób. Nie tylko pośród tych, z którymi pracowałem, ale też czytelników moich książek czy bloga. Nawet pobierający darmowego ebooka nie wiele z nim robią, bo jeszcze od nikogo nie otrzymałem wykonanego zadania. Z uczestnikami moich szkoleń bywa podobnie, bo po roku otrzymują własnoręcznie napisany do siebie list. Gdy pytam ich o wykonanie spisanych postanowień na cały rok, ze zdumieniem odkrywają, że tak szybko minęło 365 dni.

Tym bardziej cieszą mnie sukcesy tych, którzy sięgnęli po pokłady osobistej siły i mocy, aby pójść po swoje marzenia. Wiem, że wykonali niesamowitą pracę, a wszystko zaczęło się od podjęcia decyzji o wykorzystaniu wszelkich wskazówek. I najważniejsze, że nigdy nie przestają szukać kolejnych, aby stawać się jeszcze lepszymi. Ich wdzięczność jest widoczna w wielu miejscach. Wiedzą jednak, że najbardziej powinni dziękować tylko sobie, bo odważyli się zrobić o jeden krok dalej niż pozostali.

Wniosek jest tylko jeden. Ludzie mają dziś wystarczająco dostępnej wiedzy, praktyków, mentorów, trenerów i nauczycieli, aby stawać się lepszymi. Na każdego jednak musi przyjść odpowiedni moment, o ile nie będzie za późno, aby w końcu zacząć żyć prawdziwie. Dlatego warto zdać sobie sprawę, że to, co najtrudniejsze i cierpkie, przynosi zawsze najsmaczniejsze owoce. Nie warto więc bać się prawdy i szczerości, a podejmować działania zmierzające do zmierzenia się z tymi przeciwnościami.

Dziękuję wszystkim, którzy ze mną współpracowali, współpracują i będą współpracowali. Tym, którzy czytają moje teksty i książki lub oglądają moje filmy. Wszystkim dopinguję i wszystkim życzę najlepiej. Zwłaszcza, jeśli doceniają swój wkład w te najmniejsze zmiany w ich życiu. Dzięki nim pojawia się w ich życiu światło, którego tak bardzo im brakowało. A gdy tego braknie czasami, zawsze mogą sięgnąć do tego wszystkiego, co stworzyliśmy razem lub tego, co dostępne na wyciągnięcie ręki.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni