Młodzi ludzie decydują się na dzieci, a później okazuje się, że nie mają czasu na ich wychowanie. Pochłania ich kariera i pracoholizm połączony z notorycznym brakiem czasu dla swoich maluchów. Dla jednych jest to trudne doświadczenie, ale też dla innych po prostu ucieczka przed braniem odpowiedzialności. To przykry obrazek, który z czasem odwraca się przeciwko nim samym.

To jeden z wniosków płynących z rozmów z tysiącami osób, z którymi miałem okazję spotkać się przez wiele lat pracy. I ten temat nigdy nie przestał być aktualny. Nawet obecnie podczas spotkań indywidualnych i szkoleń, wciąż poruszana jest ta kwestia. Jest to trudna sprawa dla wielu rodziców, którzy po prostu nie mają pojęcia, jak pogodzić wszystkie obowiązki z wychowaniem dzieci.

Od niemowlęcia do dorosłości dla rodzica, czas życia dziecka biegnie z prędkością światła. Rok za rokiem widzą, jak ich dzieci dorastają. W którymś momencie przychodzi refleksja ile było ich we wspólnym życiu z ich kochanymi maluchami. Czasami zrzucają odpowiedzialność na konieczność pracy i utrzymania rodziny, a bywa też, że nawet nie wiedzą, co takiego się wydarzyło. A czas nawet na chwilę się nie zatrzymał.

Nawet dochodzi do sytuacji, w których ich własne dzieci zaczynają ich denerwować. Jest w tym zmęczenie i brak czasu dla siebie, a przede wszystkim przytłoczenie wieloma sprawami. Czują się pogubieni, a z czasem zaczynają nawet odczuwać poczucie winy. Widzą już tylko zasypiające dziecko, które rano szybko wyjdzie do szkoły. Tak każdy w rodzinie buduje swój oddzielny świat, aż w końcu powstaje przepaść, którą trudno zasypać.

Czy jest zatem na to rozwiązanie? Nie znam propozycji specjalistów, ale z mam taką zasadę, że radzę innym tylko w tym, co sam przepracowałem. Tak też mówię o moim sposobie na znajdowanie czasu dla swojej córki. Dlatego uświadamiam klientom, że problem nie jest ani w dzieciach, problemach i obowiązkach, a umiejętnym zarządzeniu swoim kalendarzem. I powtarzam to do znudzenia.

Ludzie potrafią zaplanować okres ciąży i kilka dni lub tygodni później. Jednak jak z każdym projektem również w przypadku dziecka trzeba przewidzieć czas dla niego i dla siebie. Gdy robię treningi z ludźmi, to w tym momencie pojawia się wiele argumentów i obiekcji, które mają skutecznie udowodnić mi, że nie jest to możliwe. A jednak okazuje się, że gdy wdrażają moją metodę, szybko zmienia się wiele w tej kwestii. Zdają sobie sprawę, że brali na siebie za wiele obowiązków, bo nie mieli nawet zaplanowanego czasu ze swoimi pociechami.

Na czym polega w skrócie metoda Family Time Together™? Oparta jest na ustaleniu z wyprzedzeniem, jak będzie wyglądał początkowo podział obowiązków związanych z wychowaniem dziecka. Gdy jest ono jeszcze małe decyduje się, w które dni należą do mamy, a które do taty. W ten sposób każdy rodzic może spędzić czas z dzieckiem. W tym czasie drugi rodzic ma moment na zajęcie się sobą lub innymi obowiązkami.

Gdy dziecko rośnie i zmniejsza się potrzeba wykonywania wielu czynności za dziecko, ten czas należy dalej utrzymać. Większość rodziców z chęcią absorbuje go dla siebie. Jednak dziecko i tak dalej wymaga uwagi, a przede wszystkim bliskości i uwagi. W ten sposób rodzic i dziecko mogą przeżywać to dzieciństwo wspólnie.

Jak to wygląda w praktyce? Dla większości rodziców brzmi to, jak absurd. Wówczas pytam, to po co decydowali się na dziecko, skoro nie mają dla niego czasu. Początkowo odrzucają taki sposób patrzenia na te dni w taki sposób, ale z czasem dostrzegają coraz więcej plusów. Szczególnie, gdy pokazuje im mój osobisty przykład.

Już na samym początku ustaliśmy z żoną, że wtorki i czwartki należą do mnie i Julii. W tym czasie ona robi na co ma ochotę. Poniedziałki i środy są dla niej i córki, a ja mogę zajmować się zupełnie innymi sprawami. Weekendy spędzaliśmy razem, ale czasami również dzieliliśmy się co drugi weekend, aby pobyć więcej czasu z dzieckiem. Oczywiście był to też czas dla drugiej osoby, aby spotkać się ze znajomymi, albo po prostu odpocząć.

Julia ma już 11 lat, a my ten system utrzymaliśmy nadal. Wszyscy moi współpracownicy wiedzieli, wiedzą i będą wiedzieli, że w dni, gdy jest mój czas z córką, to nic innego nie ma znaczenia. Oczywiście zdarzają się wyjazdy, ale wtedy zmieniam się z mamą Julii. Co drugi weekend i pozostałe dni, które dawno ustaliśmy jest czasem, gdy razem spędzamy czas. Sposób wybierany jest z wyprzedzeniem, ale też spontanicznie.

Ten czas jest dla mnie święty. Wielu ludzi i wiele spraw jest w tym czasie na drugim miejscu. Znajdę jeszcze dla nich czas, ale drugiego dzieciństwa i młodości mojej córki nie przeżyję. Nie cofnę czasu, więc wykorzystuję każdy możliwy dzień, aby być blisko i dawać sobie wzajemną miłość i uwagę. Nie dzieli nas przepaść, a nasze rozmowy pozwalają nam zachować łączność pomiędzy pokoleniami.

Można to wdrożyć na każdym etapie, ale im później tym więcej wymaga to pracy. Jednak ułatwia wychowanie dziecka, a przede wszystkim wprowadza przewidywalność i poczucie bezpieczeństwa. Dziecko ma pewność, że rodzic będzie miał dla niego czas. A gdy z czasem zaczyna mieć swoje aktywności, koleżanki lub kolegów, to wówczas otrzymujemy więcej czasu dla siebie. Jednak to wszystko musi być naturalnym biegiem dorastania i uwalniania się spod rodzicielskich skrzydeł.

🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni