Dzień 65 z 365 DOBRYCH DNI!
 
Drogi Krzysztofie,
 
tak się cieszę, bo minął właśnie kolejny rok. To był wspaniały rok, w którym zrealizowałeś niesamowite projekty, cele i marzenia…
 
Podobnie zaczynają się setki listów, które otrzymałem, a później wysłałem do ich nadawców. Od ponad 10 lat praktykuję tą niesamowitą przygodę z setkami ludzi, którymi miałem okazję pracować. Dziś nadszedł czas, aby podzielić się tym ze wszystkimi. Jednak nie będzie to zwykłe opisanie tej wyjątkowej metody, ale też zrealizowanie czegoś totalnie szalonego.
 
Przez ostatnie lata na wielu szkoleniach, kursach i podczas pracy indywidualnej namawiam ludzi, aby napisali list. Nie, nie do mnie – DO SIEBIE. Tak. Mają napisać list do siebie, w specjalny sposób. Brzmieć ma tak, jakby właśnie minął kolejny rok. Mają w nim pogratulować sobie realizacji marzeń, celów i projektów. I nie ogólnie, ale opisaniem konkretnych rzeczy, które zaplanowali w dniu napisania tego listu.
 
Mają przed sobą swój plan na kolejny rok. Widzą wszystko, co wpisali i dokładnie kiedy chcą to osiągnąć. Pozostaje im tylko napisać to w czasie teraźniejszym tak, jakby było to już zrealizowane.
 
Mają niesamowitą frajdę, ale nie od razu. Najpierw przeraża ich myśl, że to faktycznie może się zrealizować. Później uświadamiają sobie, że przecież nie mogą sami siebie oszukać, a więc umawiają się sami ze sobą. Przecież będą musieli to kiedyś przeczytać. Z trudnem, ale zabierają się do pisania. Z każdym z zdaniem widzę, jak zaczynają się uśmiechać. I choć większość zarzeka się, że napisze dwa lub trzy zdania, w rezultacie piszą i piszą…
 
To przeżywanie przyszłości w teraźniejszości. W myśl słów Petera Druckera “najlepszym sposobem przewidywania przyszłości, jest jej tworzenie”. I oni właśnie to robią. Muszą to zobaczyć, a przez to poczuć. Tak więc wiedząc, że piszą do siebie mają dużą swobodę i większą wiarę w to, że się to wszystko zrealizuje.
 
Wszystkie listy trafiają do mnie z zaadresowanymi kopertami. A ja chowam je na… nie na miesiąc, ale na cały rok. Dokładnie tak – na cały rok. A ten rok mija i to bardzo szybko. Przypomina mi o tym kalendarz, że mam wysłać kolejną partię listów. Patrzę na każde imię i nazwisko na kopercie wierząc, że to, co tam jest każdy zrealizował. Idę na pocztę, kupuję znaczki i wysyłam. Do tych samych osób…
 
Kiedy otrzymują listy dzieją się wielkie rzeczy. Jedni płaczą inni się śmieją, ale są też tacy, którzy nawet ich nie otwierają. Większość z nich zrealizowała swoje plany i marzenia. Uważają, że to niesamowite, gdy czytają taki list. Pokazują go wszystkim, bo przecież przewidzieli swoją przyszłość. I nie oszukujmy się. Nie wszystko zrealizowali w ciągu roku, ale wiele rzeczy zaczęli lub zmieniły im się priorytety. Tak czy inaczej jest to niesaaaaaaamowite uczucie.
 
Wyrzucenie listu wcale nie oznacza, że się poddali. Zrozumieli, że minął kolejny rok i znów nic nie zrobili. Przychodzi świadomość, że czas przestać obwiniać innych, bo to jest po ich stronie. Mają w sobie złość i żal. Część mówi, że to bez sensu, a wielu się w ogóle nie odzywa. Po czasie jednak przychodzi nowy list z załączoną notatką. “Krzysztof proszę wyślij mi załączony list za rok. Nie nawalę tym razem”. I to jest coś wielkiego.
 
Niezależnie od końcowego rezultaty efekt w wielu przypadkach jest osiągnięty. Wysyłają mi kolejne listy, a ja mam tą przyjemność wysyłać je im za rok. I choć nie wiem, co jest w środku, to wiem, że dla każdego z nich jest to wielka przepowiednia i skarb. Jeszcze mocniej wierzą w to, że ich marzenie jest już spełnione.
 
Takim sposobem wysłałem już kilkaset listów. Jednak nie o liczby tutaj chodzi, a o prostotę działania. Niby nic wielkiego. Żadna magia, a jednak. NIgdy nie przestanę tego robić, bo wiem, jak wiele te listy znaczą dla każdego z nich. Dziś podzieliłem się tym z Tobą. Nie dlatego, że zdradzam jakiś tajny sekret, bo to nic nowego. Mam jednak dla Ciebie wyjątkową propozycję.
 
Napisz dziś lub jutro list do siebie zgodnie z opisem powyżej. Zapakuj go w kopertę. Zaadresuj do siebie i naklej znaczek. Włóż ją do kolejnej koperty i zaadresuj ją do mnie: Krzysztof Liegmann, Aleja Jana Pawła II 22, 00-133 Warszawa (OmniOffice). Napisz też do mnie maila na biuro@krzysztofliegmann.pl, abym wiedział, że mam się spodziewać listu od Ciebie.
 
Zrób to dla siebie. Udostępnij ten rozdział swoim znajomym, aby również mogli odkryć i poczuć ten niesamowity dreszczyk emocji. Zabaw się i pozwól sobie na odrobinę fantazji. A ja do każdego listu dodam dużo dobrej energii.
 
Kto się przyłączy?
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁 Szczególnie mile widziane ♥️
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni