Dzień 9 z 365 DOBRYCH DNI!
 
To zaskakujące. Ciekawe, czy Ty też żyjesz tą nadzieją. Obserwuję od wielu lat tą samą tendencję. Ludzie mówią o tym, że chcieliby żyć wiecznie. Wielu wciąż poszukuje eliksiru młodości, aby zatrzymać młodość i życie wieczne tu na ziemi. To piękne marzenia, które pokazują, że chyba ludzie bardzo kochają swoje życie. Chcą żyć w przekonaniu, że będą mieli jeszcze czas, aby odnieść sukces lub naprawić popełnione błędy. To fantastyczna wizja, prawda?
 
Tylko chwila. Coś tu nie pasuje! Skoro Ci ludzie chcą żyć wiecznie, to gdzie im się tak ze wszystkim śpieszy? Ja rozumiem, bo przecież nie raz o tym pisałem, że trzeba żyć tu i teraz. Tak trzeba żyć dniem dzisiejszym i wziąć z niego wszystko co możliwe, ale nie wszystko się da. Życie to nie restauracja typu fastfood. Na wiele rzeczy potrzeba trochę więcej czasu, ale ludzie złoszczą się, jak małe dzieci, które nie dostaną czegoś natychmiast.
 
A gdzie u Was cierpliwość? Taka ludzka cnota, która odeszła chyba w zapomnienie. Wszyscy o niej słyszeli, ale nie wielu wie już, jak ona wygląda. Czasami myślę, że ludziom tą umiejętność wykasowali. Zastąpiono to, jakąś nadludzką gonitwą po wszystko. A brak tego składnika odbiera nam poczucie szczęścia, które często związane jest z oczekiwaniem. Ten czas, który musi upłynąć jest najcenniejszy dla naszego życia.
 
Brak jest cierpliwości do dzieci, męża, pracy, marzeń i planów, a także wszystkiego na co wydaje się nam, że mamy całkowity wpływ. Los jednak często to weryfikuje. I przychodzi nam czekać, a tego wielu nie lubi. Wpada we wściekłość, zniechęcenie i frustrację, aż w końcu rezygnuje. Tylko dlatego, że ubzdurali sobie, że to “coś” będzie od razu.
 
Sam kiedyś nie byłem cierpliwy. Nauczyła mnie tego Julia. Gdy przyszła na świat, to nie miałem wyjścia, jak uświadomić sobie, że muszę ją w sobie znaleźć. Z czasem dotarło do mnie jeszcze coś ważniejszego. Dziś mam 37 lat, a więc do setki mam jakieś 60 lat, to mogę sobie spokojnie na niektóre marzenia poczekać. Nie nacieszę się, gdy wszystkie zrealizuję od razu. Wyglądałbym tak, jak dziecko, które pod choinką znajduje setkę prezentów i w sumie nie wie, którym ma się bawić. Ostatecznie czuje się zdezorientowane i wybiera jedną zabawkę, z która poczuło się najlepiej. Nie zawsze ilość przynosi radość.
 
Dzięki temu poznałem świat, który choć wydaje się być wolniejszy, to bardziej świadomy. I może dlatego żyję na sto procent dziś, ale potrafię zaakceptować fakt, że coś się opóźnia lub odsuwa. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, a ja nie zamierzam za wszelką cenę walczyć z wyższą energią. Z perspektywy wielu lat zrozumiałem, że takie podejście dało mi więcej niż gonitwa przez którą straciłem więcej niż wtedy widziałem. Być może stąd mój wniosek, że gonimy do świata, którego pragniemy, gubiąc świat, który już mamy.
 
Akceptuję tętno swojego ciała i pór roku, a więc dlaczego nie miałbym zaakceptować tego, że coś przyjdzie do mnie później niż zakładałem. Po prostu dłużej będę czekał na ten prezent, który dzięki swojemu działaniu sobie sprawię. A wielokrotnie okazywało się, że odpuszczenie w wielu sytuacjach sprawiło, że czas upłynął i trzymałem swoje marzenie w rękach. W międzyczasie szansę miały inne mniejsze cele. A to całe oczekiwanie jest niczym czekanie na pierwszą gwiazdkę lub prezent urodzinowy. Kocham to uczucie.
 
Dzięki cierpliwości moje życie zwolniło, a ja dostrzegłem wiele wartościowych sytuacji i możliwości, które innym umykają. Z drugiej strony zadawane mi jest pytanie: “a jeśli nie zdążysz zrobić wszystkiego?” Tak. Jest taka możliwość. Już nie szukam odpowiedzi na to pytanie. Po prostu swoim tempem realizuje swoje marzenia każdego dnia. Nie muszę nikogo dogonić w wyścigu szczurów, a tym bardziej udowadniać przed kimkolwiek swojej wartości.
 
Doskonale wiesz, że z wielu sytuacjach człowieka może uratować tylko cierpliwość. Antoine de SaintExupéry napisał, że “nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi”. I to jest prawda. Bardzo często wygrywa ten, kto był cierpliwy i wytrwał najdłużej. Gdy wszyscy już odpuścili ktoś zachował tą cnotę i otrzymał swój prezent. Dzięki temu wielu ludzi się nie poddaje i walczy wiele razy. Podnoszą się po upadku, aby znów zacząć od nowa. Fascynuje mnie cierpliwość wielu mistrzów zen, ale także sportowców, przedsiębiorców i ludzi, którzy z codzienności uczynili cierpliwą drogę do doskonałości.
 
🔝________________________________________________
Pamiętaj, że 365 DOBRYCH DNI jest projektem nowej książki. Możesz stać się jej częścią komentując, wyrażając swoje opinie lub opowiadając swoje historie. 😁
Dziękuję
Krzysztof Liegmann
#365dobrychdni