Świat pozbawił nas autorytetów. Dziś wielu mówi nawet o kryzysie autorytetów. Wspominają tych, którzy odeszli i wciąż pytają o nowych. Coraz częściej zadaje się mi pytania, kto jest moim autorytetem. Na kim się wzoruje, kto mnie inspiruje albo kogo naśladuję. Z kogo biorę przykład, aby iść przez życie.

Pamiętam ten czas, gdy sam poszukiwałem dla siebie autorytetu. I chyba były to czasy, gdy ludzie czuli się jeszcze zagubieni w tych wszystkich przemianach, które następowały na świecie. Znikoma ilość informacji sprawiała, że zwracano szczególną uwagę na słowa tych, których uznano za światłych ludzi. Liczono się z ich zdaniem i opinią, bo posiadanie swojej własnej nie zawsze było dobrze widziane. 

Dziś informacji mamy pod dostatkiem. Każdy ma jakieś zdanie i wolność jego wyrażania. Nie potrzeba już tych odważnych, którzy chcieliby głosić swoje niepopularne słowa. Teraz każdy stał się opiniotwórczy i głośnomówiący o swoich poglądach. Stało się to jednak niekontrolowanym zalewem mądrości, które są często jedynie kopią myśli innych ludzi. Nawet zaprzestano cytowania, bo każde cudze słowo, jakby z automatu stało się własnością kogoś innego. W ten sposób powstaje bełkot, który trudno jest dziś odróżnić od prawdy. Nie wiadomo już co faktycznie autor ma ma myśli, bo to często myśli układane pod publikę i sensację. 

Nastąpiła manipulacją prawdą. Pięknie ubiera się kłamstwo, które ma stwarzać wrażenie słów wypowiadanych przez autorytet. Egoistyczne zapędy nastawione na zyski, oglądalność i popularność. W tym wyścigu liczy się dziś „kto da więcej”. Trudno jest się w tym odnaleźć tym wszystkim, którzy nadal poszukują prawdy. Nie można jej czasami nawet wyłuskać pośród tego namiaru informacji. 

Jednak ten pył niebawem osiądzie, bo został wniesiony z chwilą niezwykłej zmiany. Spuszczeni na wolność słowną zaczęli sobie używać nadmiarem zdań, inwektyw i manipulacji. Gdy już prawda nie działała, to sięgnęli po kłamstwo i okrucieństwa, aby tylko wyjść z tłumu. Zaistnieć nawet w niechlubny sposób, aby tylko nie przekręcono ich nazwisk. A gdy tego było też już mało sięgnęli po specjalistów od pisania tekstów, aby wypaść na lepszych i mądrzejszych niż faktycznie są. To czuć w rozmowie, gdy przychodzi im zmierzyć się z prawdą. 

Nowe czasy, które właśnie nadeszły przynoszą ludzi zupełnie nowej generacji. I choć na razie jest ich nieliczna grupa, to zaczynają być zauważalni dla uważnego obserwatora. Jednak nie będą nigdy autorytetami, jakich ludzie znają i nadal jeszcze potrzebują. Nie będzie ich już nigdy w rozumieniu, które nadal jest powszechne. Oni jako pierwsi uwolnili się od tego brzemienia, które nakazywało im iść za czymś, co nigdy nie było ich. 

Nowy świat przynosi wewnętrzny autorytet. To każdy człowiek staje się autorytetem sam dla siebie. Nie musi przy tym nikomu wyrażać swoich opinii, bo jedynym odbiorcom jest on sam. Nie polega więc na opiniach innych ludzi, bo zrozumiał, że wszystko czego potrzebuje dowiedzieć się o świecie, może sprawdzić sam. Co nie oznacza, że nie korzysta z wiedzy i doświadczenia specjalistów, ale ostatecznie sam podejmuje decyzje w oparciu o swój wewnętrzny głos. 

Dlatego istotnym i trudnym warunkiem jest zrozumienie samego siebie oraz swojej istoty. Tego kim się jest, odkrywając swój cel oraz wartość. Przyszedł czas ludzi o zupełnie nowej świadomości, gdzie autorytet w postaci drugiego człowieka zmienia zupełnie definicję. Nie ma już potrzeby, aby na siłę świat tworzył i sztucznie kreował autorytety. Nowy człowiek zaczyna bowiem dostrzegać wartość swojego życia oraz świata, który definiuje w zupełnie inny sposób. Rozumie, że wszystko czego potrzebuje ma już w sobie. Wzbogaca się jedynie wybranymi przez siebie informacjami, które są najbliższe prawdzie lub są prawdą.