Ja jestem…

Ja jestem…
.
.
.
… wszystkim. Dokładnie tym, w jaki sposób o sobie mówisz. Każdy wyraz, który wstawisz po „Ja jestem…” jest Twoją siłą lub słabością. To Ty tak do siebie mówisz. Tak sam siebie nazywasz. Określasz się i przywiązujesz do tej myśli i związanych z nią emocji.

Wiele z tych „Ja jestem…” nie jest Twoich. Usłyszałeś je i wdarły się głęboko w serce, gdy ktoś powiedział „Ty jesteś…”. Odtwarzasz je za każdym razem, gdy pasują do danej okoliczności. Nawet masz wrażenie, że słyszysz ich głos. Ten dobry i troskliwy albo zły i nienawistny. Nawet już nie zastanawiasz się nad tym automatycznym określaniem swojego Ja.

Nie jesteś tym wszystkim zawsze. To tylko chwilowe doznania, które nie określają całego Twojego życia. I być może uwierzyłeś komuś, gdy powiedział „jesteś nieudacznikiem”, ale byłeś nim tylko w jego oczach, w tamtym momencie. Możliwe, że dałeś sobie wmówić, że „jesteś biedny i bezwartościowy”, ale doskonale wiesz, że to nie prawda. Dlatego toczysz te wszystkie wewnętrzne walki z tym zakotwiczonym przekonaniem, a prawdą o sobie samym, którą nosisz w sercu.

Mów do siebie dobrze. Zawsze. Bo dlaczego mówić źle? Coś nie wyszło? Trudno. Jesteś cudem. Jesteś prawdą. Jesteś miłością. Jesteś sobą. Jesteś piękna. Jesteś mądry. Jesteś odważna. Dobierz dla siebie odpowiednie słowo, które i tak nigdy nie określi Twojego Ja. Ono istnieje w czystej postaci. Tym bardziej nie pozwól innym, aby określali Cię swoimi przekonaniami, a Ty nie dręcz sam siebie wyuczonymi kwestiami.