Można widzieć a nie widzieć

Cześć! Dzień dobry,

Ostatnie miesiące były totalnie zaskakujące dla nas wszystkich. To, co było pewne, stało się niepewne. Choć wielu z ludzi wie, że trzeba spodziewać się niespodziewanego, to nie potrafili sobie z tym odpowiednio poradzić. Zabrało odpowiedniego przygotowania albo życie w szklanej bańce okazało się faktyczną iluzją.

Gdy już w 2017, a później w 2019 roku mówiłem, że 2020 będzie innym rokiem, to spotykałem się z lekką kpiną. Nawet nazwano mnie „wróżbita Krzysztof”, co miało być szydercze w nawiązaniu na jednego z programów telewizyjnych. Oczywiście dla mnie to nie miało znaczenia, bo spotykałem się już z tym wcześniej. Być może dlatego nigdy nie mówię wprost, co widzę. Czasami coś podpowiem, ale nie jest moją intencją mówienie ludziom, co dokładnie się wydarzy. Niektóre dary i umiejętności nie zawsze mogą być wykorzystywane wprost. Niby to dobre móc komuś powiedzieć o tym, co się wydarzy, ale z drugiej strony to zbyt często przeraża ludzi. I ja sam nie zawsze chcę widzieć, co wiąże się z życiem drugiego człowieka.

Uważam, że każdy musi doświadczyć tego, co jest mu pisane. Można kogoś szturchnąć lub dać kuksańca, ale trzeba uważać. Znam wielu ludzi, którzy „widzą” i nie potrafią zachować tego dla siebie. Zdarza się, że namieszają komuś bardziej, niż pomogła przekazana im wizja przyszłości. Widzieć nie znaczy dobrze widzieć. Zbyt wielu ludzi patrzy w przyszłość, a później filmuje to przez swój system wartości i przekonań. Zniekształca przekazywane informacje. Trzeba dużej pracy nad sobą, aby zachować obiektywność w tym, co się widzi. A widziałem wiele rzeczy, które zaskakiwały, a czasami przerażały tych, którzy byli świadkami spełniających się wizji. Uznałem, że jest im to niepotrzebne.

Widząc, że taki będzie ten rok. Nie chodzi o to, że wiedziałem, że pojawi się pandemia. Chodziło o niesamowitą przemianę w świecie i ludziach. Sam już w ubiegłym roku zaplanowałem sobie przerwę od marca 2020. I tak się stało, bo nie było mnie nawet tutaj w social mediach. To był czas dla mnie i głębszej pracy nad sobą. Doświadczył tego każdy, bo zamknięto nas w domach. Dla jednych było to zbawienne, bo przygotowali się na zmiany, które jeszcze nadchodzą. Dla innych to był trudny czas zmierzenia się ze sobą, rodziną i niedostrzeganym wcześniej światem.

Wykorzystałem ten czas również na budowanie nowych biznesów. Pojawiła się księgarnia www.moobooks.pl oraz sklep z odzieżą dla mam www.mamaijejszafa.pl. Cztery inne są w trakcie realizacji. Pomogłem też wielu klientów w ich startupowych biznesach. Przygotowałem nowe szkolenia i rozwiązania, które pomogą ludziom w pracy nad sobą. Wiele w tym duchowości i głębokiego poszukiwania samego siebie. Jestem weganinem. Spędziłem ten czas w samotności w pięknym miejscu w Radawie, ale też w Tatrach z uczestnikami Campu. Pojawiły się też koty. A czas z bliskimi stał się jeszcze ważniejszy.

Wszystko jest nam dane z jakiegoś powodu. Można z tym walczyć lub zrobić coś pożytecznego. To, co dla jednych jest przeszkoda, dla innych jest szansą. Wszystko, co przychodzi, to nowe możliwości i tak trzeba na to patrzeć. Nawet jeśli wydaje się to trudne, to takie ma być. Nie musisz widzieć całej drogi, ale żyć uważnie w czasie, który jest dostępny. Brać garściami i doświadczać, aby wzmacniać siebie na niespodziewane.