Nie wierzę w Boga. Bogiem się żyje.

Dlaczego nic nie piszesz o Bogu? Bogiem się żyje, a nie pisze.

Toczyłem dziś rozmowę z jednym ze znanych trenerów. Zadał mi właśnie to pytanie: „Dlaczego nic nie mówisz i nie piszesz o Bogu?”. Nie tylko on mnie o to pytał, bo pojawia się ono również w wiadomościach od wielu ludzi. Nigdy nie odpowiadam na to pytanie. Dziś zrobię inaczej.

To będzie dłuższy tekst, więc jeśli takich nie lubisz, to przewiń dalej w poszukiwaniu krótszych wpisów.

Czy wierzę w Boga? Kiedyś nauczono mnie pewnej modlitwy, która zaczyna się „Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi…”. Wierzyłem wtedy do tego stopnia, że chciałem zostać księdzem. Tak się nie stało, bo wybrałem ostatecznie i świadomie inne życie. Raczej to On powołał mnie do innego zadania. Co takiego się wtedy stało?

Nigdy o tym nie mówiłem i nie pisałem. Najważniejsze było dla mnie to, że chciałem mieć córkę (tak się stało). Tamten czas przyniósł mi jeszcze jedno zrozumienie, które prowadzi mnie do dziś. Nie wierzę w Boga. Być może czujesz się teraz zaskoczony, ale ja zrozumiałem, że to głupie wierzyć w coś, co się czuje, bo jest się Jego częścią. Po prostu wiedziałem, że jestem połączony ze światem i Bogiem. Podobnie nie muszę wierzyć w powietrze, którym oddycham lub gwiazdy, które widzę na niebie.

Nie jestem Bogiem, ale Bóg jest we mnie. Jest we wszystkim.

Pisanie i mówienie o Bogu w kraju tak podzielonym jest stawianiem się po jednej ze stron. To służy jedynie władzy i kontroli. Wszelkie podziały na wierzących lub niewierzących, ludzi tej wiary czy innej, koloru skóry albo orientacji, nigdy nie będą częścią tego, czym jest Bóg. Każdy podział buduje agresję i nienawiść, a to nie jest moja Droga. I choć bywam słaby, to szukam sposobu, aby podążać za Jego głosem.

Dyskusje, które prowadzą w ślepy zaułek, to te związane z religiami. Gdy zna się historię, to rozumie się dokładnie, czym one są. Czemu służą kościoły, meczety i inne świątynie. A kim są i co robią ludzie, którzy nie zajmują się tym, do czego zostali powołani. Od lat ważny jest dla mnie człowiek, a nie jego wyznanie, kolor skóry, orientacja czy pochodzenie. To podejście eliminuje podział i dystans, który tworzą ludzie z tego powodu.

W tej materii każdy ma wolny wybór. Tak powinno być, ale nie jest, bo nie wszyscy ludzie rozumieją kim, jest Bóg. Choć na całym świecie ma wiele imion, to zawsze Jego opisywany jest jako Źródło, Miłość i Nieskończoność. Jest. Ja jestem, bo On jest. W tym wszystkim chodzi o osobistą relację, która nie wymaga regułek i wielu zbędnych, a często kosztownych rzeczy.

„Dlaczego myje pan dziś okna? Skoro nie wierzy pan w kościół, to może pan to zrobić w weekend wielkanocny”. Kiedyś usłyszałem to zdanie. Oczywiście było ono bez znaczenia, ale odpowiedziałem: nawet jeśli jest tak, jak pani mówi, to mam szacunek dla tych, którzy jutro będą obchodzili ważne dla nich święto. Szacunek, akceptacja i zrozumienie jest czymś obcym dla wielu ludzi, którzy jednocześnie podają się ludzi wiary.

Dlaczego więc nie piszę o Bogu? Jesteś tego pewien? Robię to od lat, ale na swój sposób. W każdym zdaniu i wypowiedzianym słowie. Piszę o miłości, łączności z samym sobą, Bogiem, Źródłem, Wszechświatem lub Wyższym Ja. Posługuję się tym, co czuję, bo spływa na mnie, gdy siadam przed komputerem. Czytam również Biblię. Choć wiem, że jestem w mniejszości na świecie, którzy to zrobili, to wplatam ją w każdy swój wpis.

Można głośno krzyczeć Bóg i nie żyć z Bogiem. Można też żyć z Bogiem i dawać z siebie to, co najlepsze. Wiem, że dziś mam wszystko, co mieć powinienem. Wiem, że jestem taki, jak być powinienem. Wiem, że wszystko, czego doświadczałem, doświadczam i będę doświadczał, jest częścią Drogi, którą razem mamy przejść. To daje mi siłę, spokój i akceptację trudów tego życia. Najważniejsze jest jednak dla mnie to, że mogę być taki, jak chcę i nikomu nie muszę niczego udowadniać. Po prostu jestem, bo On jest.

Wszyscy jesteśmy połączeni tą samą energią, miłością, życiodajnym powietrzem, obfitością, planetą, pokarmem i sercami. Nie widząc tej prawdy, ludzi dali się podzielić. Wiem, że nadszedł czas wielkiej zmiany. Ludzie się budzą, a duchowość staje się coraz ważniejszą częścią ich życia. Gdy tak się dzieje, pojawia się większy ucisk, ale tej fali budzenia ludzkich serc już nic nie zatrzyma. Chcemy być z naturą. Chcemy być razem. Chcemy być. Być sobą. Być prawdą. Być miłością.