To kiedy zaczniesz siebie kochać?

Ludzie wciąż mówią o braku miłości. Najbardziej zauważają jednak jej brak wobec samego siebie. Mówią, że nie jest łatwo siebie pokochać, skoro nie kochało się siebie przez całe życie. Tracą więc resztę życia na poszukiwanie utraconej miłości. W końcu dzieje się tak, że nawet nie wiedzą, jak to jest czuć to uczucie do samego siebie. Odsuwają więc moment, w którym powiedzą „kocham siebie”. Nawet zdecydowali, że jak „to” poczują, to wtedy sobie powiedzą. Trudno jest odczuć coś, czego nie jesteśmy w stanie nawet powiedzieć. Dlaczego?

Zanim odpowiem na to pytanie, to warto jeszcze wspomnieć o jednej ważnej rzeczy. Miłość jest początkiem wszystkiego. Jeśli chcesz zmian w życiu, to nie rozpoczną się na dobre bez pokochanie siebie. Możesz przeczytać setki książek i być na wszystkich szkoleniach. Poznasz techniki, metody i zasady lepszego życia, ale to wszystko runie przy pierwszym niepowodzeniu lub potknięciu. Możesz chcieć pasji i próbować realizować marzenia, ale bez kochania siebie, wciąż będziesz wątpić w samego siebie.

Miłość jest fundamentem naszego istnienia. To z jej energią przychodzimy na świat i idziemy z nią przez całe życie, ale o tym za chwilę. Najpierw przypomnę Ci coś, co znasz i powinieneś też rozumieć:

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał”.

Bez miłości jesteś niczym i niczego nie zyskasz. Nawet jeśli zgromadzisz ogromny majątek, to i tak nie da Ci szczęścia. Mając wielką rodzinę, w której nie ma kochających siebie ludzi, będziesz bez rodziny. Z tego powodu tak wielu dziś samotnych i nieszczęśliwych ludzi z wielkimi pieniędzy i bez tych pieniędzy. Możesz mieć wszystko, a jednocześnie nie mieć nic, bo bez miłości jesteś „jak miedź brzęcząca”.

Pracuje z ludźmi indywidualnie i w trakcie warsztatów „Uwolni nas miłość”. Dostrzegam od lat, że wszelkie smutki, przygnębienia i niepowodzenia biorą się z braku miłości, a dokładniej strachu i lęku. Ludzie nazywają to różnie i najczęściej doszukują się zewnętrznych powodów usprawiedliwiających te wszystkie trudności. A nie potrafią powiedzieć sobie „kocham siebie”. To jest tak niesamowicie uwalniające, gdy zaczyna brzmieć naszym głosem. Pojawiają się łzy, gdy zaczyna się to mówić kolejny i kolejny raz.

Odpowiem na pytanie „dlaczego?”, które zadałem wyżej. Najważniejsze jest wywrócenie zakodowanego myślenia o energii miłości. Nigdy jej nie straciłeś, bo bez niej już byś nie żył. Ona wciąż jest z Tobą i kochasz siebie takim, jakim jesteś teraz. To uczucie pochodzi z serca i jest najszczersze i najprawdziwsze. Dlatego, gdy mówisz „kocham siebie” po raz pierwszy stojąc przed lustrem, to pojawiają się łzy albo…

I to jest istota. Pojawia się lęk, strach i obawa. Wychodzi to z umysłu, który od lat przykrył prawdę z serca. Te emocje okazały się silniejsze, bo częściej powtarzałeś sobie, że siebie nie lubisz, nienawidzisz, jesteś brzydki, głupi, stary, niski, blady, tępy i wiele innych przykrych słów. Do tego dorzucali się inni, którzy od dziecka karmili Cię tymi okrutnymi przekonaniami na Twój temat. Nikt nie mówił Ci, abyś kochał siebie. Dostrzegałeś więc błędy i wady, a o zaletach musiałeś czytać w książkach lub wyszukiwać na warsztatach. Rosło to, na czym się skupiałeś. Znikało to, czego praktycznie nie było.

Nie musisz poszukiwać miłości, a poradzić sobie ze strachem przed tym wspaniałym uczuciem. Wiem, że obawiasz się, że znów je stracisz, ale fajnie jest się znów zakochać od nowa. Co zrobić z tym strachem? Jest wiele teorii i myśli filozofów i psychologów, a ja wybrałem najprostszą. To, czego się obawiasz, powtarzaj tak często, aż strach zniknie. Z każdym powtórzeniem „kocham siebie” pojawiać się będzie coraz większa ulga. Zresztą tak jest ze wszystkim, czego początkowo się obawiamy.

Dlatego więc obawiamy się własnej miłości? Trochę to zabawne, ale pamiętaj, że mówiono Ci, że masz nie rozmawiać z tymi, których nie znasz. Skoro więc nie znasz siebie i swojej miłości, to zacząłeś się jej obawiać. Powiedziano Ci też, że mamusia Ciebie kocha, tatuś Ciebie kocha, babcia i dziadek też. Pokocha Cię też żona lub mąż i Twoje dzieci również. Nie było słowa o tym, że pokochaj siebie, abyś innych kochać umiał. Czekasz więc na tę miłość od innych, a ona niestety często rozczarowuje, bo każdy daje taką, jaką ma, a nie taką, jaką Ty oczekujesz. Jedyną właściwą możesz dać sobie sam.

To kiedy zaczniesz kochać siebie? Nie ma lepszego czasu niż ten, który już masz. Nie jesteś osobą, którą byłeś i którą będziesz. Jesteś dokładnie taki, jaki jesteś teraz. I tylko teraz jest czas kochania siebie. Gdy zaczynasz, to wypowiadać na głos patrząc sobie w oczy, zaczyna zachodzić zmiana. Nie działa powtarzanie sobie tego gdzieś tam wewnątrz, bo to mielenie emocji i myśli. Głos sprawia, że ta prawda się materializuje. Wibruje energia i powietrze, ale też Twoje ciało. Czujesz to wokół siebie, patrzysz sobie głęboko w oczy, a więc trafia to do duszy. Na co więc czekać? Odkrywaj to, co jest Twoim światłem. Przestań szukać, bo jesteś prawdą, sobą i miłością. Właśnie teraz.

Kocham siebie. Kocham siebie. Kocham Siebie.