Tolerancja potrzebuje święta?

Chcę Wam dziś napisać coś bardzo ważnego. Chcę wyrazić swoje zdanie na temat tolerancji. Okazją do tego jest dzisiejszy Międzynarodowy Dzień Tolerancji.

Zacznijmy od samego słowa Tolerancja (od łac. tolerare = znosić, wytrzymywać) oznacza cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania choćby były całkowicie odmienne od własnych, albo zupełnie z nimi sprzeczne (def. tolerancja.pl).

Jak to jest w praktyce? Nie jest dobrze. I chyba nigdy nie było. Oczywiście w różnych miejscach na świecie wygląda to zupełnie inaczej. Najważniejsze jest to, że dziś brak tolerancji stał się wykluczeniem. Różne narody mówią o tolerancji wobec osób LGBT, ale często brakuje im jej wobec mniejszości narodowych lub religijnych. To zawsze niesie za sobą obawę, że ten brak tolerancji może przybierać na sile, gdy nie okiełzna się go zawczasu.

Brak tolerancji idzie zawsze w zgodzie z interesami pewnych grup społecznych. Najczęściej tolerancja staje się narzędziem władzy, która doskonale manipuluje tym pojęciem, ale też emocjami z nim związanymi. To one są podsycane do stanu, w którym zaczyna się widzieć wroga w drugim człowieku. Tworzy się mikro podziały, które przedstawiane są jako ogromna skala narodowych problemów. Zmusza się jednych do nagonki, a drugich do obrony czegoś, czego i tak nikt nie może im odebrać. Własnej tożsamości.

Problem tolerancji lub jej braku w ogóle by nie istniał, gdyby ludzie zrozumieli, że są włączeni w system. Bazuje on na tych samych zasadach co 80 lat temu, a nawet 1000 czy 2000. Gdy wmówi się jednym, że drudzy są wrogiem, to część w to uwierzy. Wynika to z potrzeby poczucia bezpieczeństwa, a gdy ma być ono zagrożone, to trzeba walczyć. Problem w tym, że większość nawet nie wie, z czym i z czym walczy. To przypomina taką wersję cywilizowaną biegającej hołoty.

Ja widzę to inaczej. To widać w naturze człowieka i jego energii. Czuć, gdy wróg nie wie, że spotkał się z wrogiem. To bliskość. Jej potrzebujemy równie bardzo, jak poczucia bezpieczeństwa. Prawda jest taka, że nikt nie jest dla nas wrogiem. I nie jest to moje przekonanie. Wszyscy potrafimy stać obok siebie i wspierać się, bo tak jesteśmy stworzeni. Walka jest ostatecznością, której nikt nie chce. Tolerancja i akceptacja jest w każdym z nas. Buduje, a nie dzieli. To ludzie systemu, żądni władzy manipulują i skłócają, bo to najbardziej prymitywna forma utrzymania się na stołkach.

Wszyscy jesteśmy siostrami i braćmi. Jesteśmy obywatelami tego samego świata. Jest w nas miłość i troska, a przede wszystkim zrozumienie oraz akceptacja. To pojawia się zawsze, gdy obedrze się człowieka z tego całego kłamstwa, którym nakarmiło go zło. Jesteśmy sobie bliżsi, niż to się wielu wydaje. Potrafimy wychodzić poza ten okrutny obraz wykluczania kogokolwiek.

Znam wielu ludzi, którzy kiedyś byli homofobami. Gdy okazywało się, że syn, przyjaciel, koleżanka z pracy są osobami innej orientacji, niż się spodziewali, to zmieniali swoje podejście. Spotykałem też takich, którzy byli przeciwnikami innej religii lub narodowości, a nie mieli o tym pojęcia. Byli jednak ze sobą tak blisko, że uświadomienie sobie tego, niczego nie zmieniło w ich relacji.

Prawda jest taka, że boimy się tego, czego nie znamy. Tym bardziej że ktoś karmi nas kłamstwami, w które wierzymy, a nawet nie sprawdzimy. Gdy coś poznajemy i staje się nam to bliższe, to nasze wcześniejsze poglądy wydają się dziecinadą. Zastanawiamy się, jak mogliśmy wierzyć w to, że drugi człowiek może być złem, bo jest lesbijką, gejem, katolikiem, muzułmanką czy innej narodowości.

Taki dzień jest codziennie, ale takie święto o tym przypomina. Pomyślałem sobie, że pomogę osobom LGBT, które potrzebują wsparcia lub rozmowy. Czasami wystarczy kogoś wysłuchać, aby pomóc. Wiem, jak trudno jest przejść przez wiele takich rozmów. Dlatego, jeśli potrzebujesz się wygadać, to napisz do mnie wiadomość. 

Bądźmy tolerancyjni nie tylko od święta, a przede wszystkim nie wykluczajmy nikogo.

A Ty co sądzisz o tolerancji?