Trzeba wcześniej zbudować w sobie wielką siłę, aby odważyć się upaść.

Życie to cykl. Choć błędnie nazywany kołem życia, to z pewnością przypomina zataczane kręgi. Błąd polega na tym, że ta cykliczność nie zatacza kręgu. Gdy tak było, to wciąż robilibyśmy to samo i bylibyśmy tymi samymi ludźmi. Tak przecież nie jest i dobrze o tym wiesz. Pewnie dlatego czułeś sprzeczność, gdy mówiono Ci o kole życia i jego cykliczności.

Życie owszem przypomina zataczane kręgi, ale w rzeczywistości tworzy spiralę. Gdy cykl zbliża się do pewnego punktu, to okazuje się, że jesteśmy już nieco dalej. Nasza sytuacja się zmieniła, a my sami jesteśmy już zupełnie innymi osobami. Im bardziej się rozwijamy i budujemy, tym bardziej linie oddalają się od siebie. I choć czasami mamy wrażenie, że w naszym życiu robimy coś od nowa po raz kolejny, to mamy już inne doświadczenie, wiedzę i przekonania.

Kiedyś myślano, że słońce krąży wokół słońca. Później Kopernik udowodnił, że jest odwrotnie. Przez wieki mówiono, że orbita jest idealnym okręgiem. Następie zaprezentowano badania, które pokazały, że ruch planety jest po elipsie. Dziś wiemy, że dodatkowo w przestrzeni wszystko się porusza razem ze słońcem, a tym samym tworzy się również ruch spiralny.

Nic i nikt nie jest nigdy dwa razy tym samym. Nawet wejście do tej samej rzeki oznacza, że wchodzimy już do zupełnie innej wody. Być może przypomina to kręgi na wodzie po wrzuceniu weń kamienia, ale przecież nasze życie i duchowa wędrówka jest ciągiem. Nieprzerwaną linią istnienia, która podąża za poszukiwaniem głębszego zrozumienia.

Każdy z nas przechodził, przechodzi i będzie przechodził w swoim życiu wiele momentów zwrotnych. Tych przypadkowych i zaplanowanych. Są dowodem na to, że wchodzimy na wyższy poziom. Niezależnie od tego ile czasu to zajmuje albo jakimi metodami lub sposobami się to zrealizuje, to w każdym z nas zachodzi przemiana. I najważniejsze. Nie ma dobrej ani złej przemiany. Każda z nich jest wynikiem naszych decyzji i działań.

W 2019 roku podjąłem decyzję, że po latach wspierania ludzi czas pójść dalej. Wiedziałem, że potrzebuje nie tylko odpoczynku po tych 25 latach pracy z ludźmi, ale przede wszystkim samego siebie. Przez te lata dokonywałem wielu zmian w swoim życiu materialnym, zawodowym, rodzinnym, duchowym i mentalnym. Doszedłem do punktu, w którym zrozumiałem, że dalej muszę pójść sam.

Trzeba wcześniej zbudować w sobie wielką siłę, aby odważyć się upaść. Zrozumiałem, że czasami trzeba się naprawdę zgubić, aby odnaleźć właściwą drogę. Tego nie da się zrobić bez odcięcia się od wielu ludzi i spraw. Tam nie można zabrać nikogo, bo śmierć za życia jest podróżą w jedną stronę. Trzeba dotknąć głęboko istoty samego siebie, aby wrócić do sedna samego siebie i źródła swojego początku.

Tąpnięcie. Prawdziwy przeskok w samoświadomości. Czas próby, który weryfikuje wszystko to, czemu poświęcałeś uwagę i czego broniłeś. Dowiadujesz się w nim, że wszystko, co wiedziałeś, jest tylko początkiem, a przed Tobą jest jeszcze więcej. Pojawia się wielka obawa i pytanie: czy jestem na to gotowy? Przekraczając pewną granicę, możesz dostrzec, jak nie wiele wiedziałeś, widziałeś i czułeś. Uświadamiasz sobie, że ten przełom nie jest ostatnim i nie wiesz, czy chcesz przejść przez kolejny.

Jednak gotowość jest zapisana w nas od początku istnienia. Przekraczamy granice naszej duchowości mocniej, niż człowiek przekracza możliwości swojego ciała. Budzi się w człowieku głębsze światło, na które trzeba być przygotowanym. Jest darem, ale też brzemieniem i odpowiedzialnością. Trzeba wielkiej mądrości, aby umieć się nią posługiwać i dzielić się nią.

To był dla mnie ważny czas. Byłem sam dla siebie i w sobie. Nie wielu to zrozumie i tego nie oczekuje. To był czas próby dla mnie i dla innych. Niebawem okaże się, co przyniesie nam czas. Wiem, że jest głębia tego wszystkiego, kim jestem i po co jestem.

Krótkie wyjaśnienie.

Czy odszedłem? Nie. Czy Was opuściłem? Nie. Czy o Was zapomniałem? Nie. Czy ludzie odeszli? Tak. Czy mnie opuścili? Tak. Czy o mnie zapomnieli? Tak. Czy wszyscy? Nie. To jednak nie ma znaczenia, bo kto chciał, zapytał: czy wszystko u Ciebie ok? Jednak wielu uznało, to za porzucenie. I nie dziwię się, bo ludzi myślą o innych tym, co czują sami wobec siebie.