Wewnętrzne bitwy a miłość

Aby obudzić w sobie miłość, trzeba zakończyć toczące się wewnątrz Ciebie brutalne bitwy.

Oczywiście jest wiele sposobów. Dziś wiele osób, w tym również ja, mówią o medytacji, pokochaniu samego siebie i (jak napisałem wczoraj) uwierzeniu w swoją wspaniałość. Kłopot w tym, że wielu ludzi wciąż pyta „jak ja mam to do cholery zrobić?”. Bardzo często w tych momentach pojawia się płacz z bezsilności. Pozwalam więc wypłakać się moim klientom. To prawdopodobnie jeden z niewielu momentów, gdzie mogą zrobić to, aby uwolnić niesamowite ciśnienie.

To nie jest takie proste dla wielu ludzi. Pracuję terapeutycznie z ludźmi od wielu lat i wiem, że pukają do wielu drzwi, ale nie potrafią ich otworzyć. Czasami nawet kilka sesji nie pozwala im dostrzec tego, co sami blokują. Chcą to nazwać na wiele sposobów, aby tylko nie zajrzeć głębiej i zrozumieć, że to tam ukryte jest coś, co tak ich zablokowało. Sam tego doświadczyłem i wiem, że człowiek chce bardzo poczuć lekkość energii miłości, ale nic się nie dzieje.

Musisz wiedzieć, że każdy toczy jakieś bitwy. Zewnętrzny świat pełen jest problemów i stresujących sytuacji. Część znalazła sposób na radzenie sobie z nim poprzez wiele szkoleń, warsztatów i indywidualnej pracy. Jednak zdecydowana większość nie wie jak to zrobić i walczy bez końca. Świat i życie wydają się pasmem niekończących się nieszczęść. Nawet jeśli próbują zachować optymizm na zewnątrz, to nadal coś nie działa, bo wytrzymują krótki okres w tym dobrym stanie.

Dlaczego tak się dzieje? To, co wewnątrz to i na zewnątrz. Jeśli jesteś szczęśliwy, to wszystko wokół takie jest. I odwrotnie. W obu przypadkach jest coś jeszcze. To, co wewnątrz jest dziesięciokrotnie silniejsze niż to, co na zewnątrz. Oznacza to, że wewnętrzna radość zawsze będzie silniejsza niż na zewnątrz. Tu zawsze będzie napotkała na „jakiś” opór i trochę się rozmywa.

Bitwy, jakie toczysz na zewnątrz to tylko namiastka tego, co dzieje się w Tobie. Gdy rozmawiam z ludźmi podczas spotkań, to zawsze wiem, że to, co słyszę, to tylko część prawdy. Nie każdy chce się odsłonić. Nie każdy chce wypowiedzieć na głos o tym bólu i cierpieniu, w skali dziesięciokrotnie silniejszej niż pozwala to przepuścić zaciśnięte gardło. Nie ułatwiają tego miliony myśli i tworzące się emocje, które chcą wybuchnąć, choć są tłumione przez ego, które nie chce pozwolić na pokazanie obecnego stanu. Dlatego tak ważne jest, aby móc rozmawiać często i przez jakiś czas z kimś, kto naprawdę nas wysłucha.

Można nawet napisać, że te wewnętrzne bitwy w porównaniu do tych zewnętrznych to raczej wojny. Na zewnątrz widzimy tylko namiastkę tego wszystkiego, co kryje się wewnątrz. To jedynie projekcje części wizji, które przedarły się jako najsilniejsze. A w takim świecie trudno o budzenie miłości. Ale to oczywiście jest możliwe, a nawet pewne.

Przyjrzyj się swoim myślom i wewnętrznemu dialogowi. Gdy pojawiają się niewłaściwe obrazy, to użyj pozytywnego bodźca, który wprowadzi Cię we właściwy nastrój. Możesz potańczyć lub pobawić się z dziećmi albo zrobić coś, co wiesz, że wywoła u Ciebie pozytywną reakcję. Oczywiście to nie rozprawi się z przekonaniami i nawykami. Dzięki temu będziesz mógł spojrzeć inaczej na trudność, z którą przyszło Ci sobie poradzić. Pamiętaj! Nie problem jest problemem, a perspektywa, z jakiej na niego patrzysz.

Gdy te bitwy będą gasnąć, to pojawi się coraz więcej światła, którym jesteś. Stopniowo wlewać będziesz w siebie coraz więcej miłości. U jednych przychodzi to szybciej niż u innych, ale tutaj nie chodzi o wyścigi. Łatwiej Ci będzie (jak pisałem kilka dni temu), gdy zaakceptujesz, że Bóg, wszechświat, źródło czy energia Cię wspierają i są wciąż obok Ciebie. Wszyscy Ciebie wspieramy, bo jesteśmy jednością. Wypełniamy ten świat niezwykłą energią, po którą trzeba ponownie sięgnąć.

Dziękuję, że przeczytałeś ten tekst.
Proszę zostaw ♥️ i udostępnij go dla innych.