Wiem. Jest Ci ciężko.


Każdego dnia zauważam, że wzrasta ilość osób potrzebujących pomocy i wsparcia. Odbieram telefony, odpisuje na wiele wiadomości, prowadzę spotkania 1/1, w których przewijają się podobne tematy. Dotyczą one codzienności, z którą wielu ludzi sobie dziś nie radzi. I nie ma tu znaczenia status społeczny, stan konta czy wykształcenie.

Czujecie się zagubieni, zmęczeni i rozgoryczeni. Macie przekonanie, że obecne czasy są najgorszymi w historii, ale przecież każde pokolenie ma „coś”, co jest nie tak, jak być powinno. Owszem teraz jest teraz i to dotyczy nas wszystkich.

Prawie w każdym przypadku problemem nie jest to, co jest i dzieje się teraz, a to, co nawarstwiło się przez lata. Z jakiegoś powodu nie chcieliście tego dostrzegać. Dotyczy to pracy, biznesu, relacji, związku, zdrowia, marzeń, planów, niewykorzystanych szans i wielu innych tematów, z którymi przyszło się Wam zmierzyć. One po prostu wylazły teraz z szafy.

Nie mam na to lekarstwa, które działa natychmiast. Trzeba trochę pracy, której do tej pory nie było, bo było, jak było, to się nic nie robiło. Wiem jednak, że wszystko siedzi w naszej głowie i sposobie, w jakim o tym wszystkim myślimy. Teraz wielu z Was nakręca się myślami i wyolbrzymia wiele problemów. Z tego bierze się bezsilność i zniechęcenie do działania. Nawet próba porzucenia walki o cokolwiek.

Nie róbcie tego. Im dalej zajdziecie w ten stan depresji, tym trudniej będzie Wam z niego wyjść. Ja nie wątpię w to, że w każdym jest moc, która pozwala przetrwać takie sytuacje. Pomaga też nieprzyjmowanie kolejnych złych informacji, które w niczym nie pomagają, a szkodzą. Warto też dobrze dostrzegać to, co dobre. Uśmiechać się i pamiętać, że macie za co być wdzięczni. Czasami potrzebny będzie specjalista lub dobra rozmowa, z kimś, kto wie, co z tym zrobić. A to, na co nie masz wpływu — zaakceptuj i idź dalej.