Właściwy klucz do wyższego poziomu

Był czas, gdy chciałem nauczyć się wszystkiego. Znać odpowiedzi na wszystkie zadanie pytania. Wiedzieć więcej, aby dawać więcej. Czytałem setki książek, uczestniczyłem w szkoleniach i warsztatach. Czułem, że tak odkryję niezwykły przypływ natchnienia, które pozwoli mi wejść na coraz większe poziomy świadomości.

Zależało mi na tym, aby pomóc nieskończonej ilości ludzi przejść przemianę, która we mnie zachodziła przez całe życie. Wmówiłem sobie, że koniecznym jest posiadania wszelkiej wiedzy, aby dawać innym to, czego sami jeszcze nie odkryli. Wskazywać drogę tym, którzy jej nie dostrzegają. To stało się moją misją przez wiele lat.

Nie znalazłem jednak odpowiedzi na najważniejsze dla mnie pytania. Cała ta wiedza sprawiła, że czułem się jak klucznik, który widzi przed sobą wielką bramę z dziurką na klucz. Jednak nie mogłem znaleźć odpowiedniego klucza. Gdy masz ich tysiące w pęku, to w końcu już nawet nie wiesz, który klucz sprawdziłeś. W końcu wpadasz w rozpaczliwe poszukiwanie tego jednego klucza, ale pojawia się w Tobie wiele wątpliwości. Być może to nie ma sensu, a może trzeba poszukać jeszcze jakiegoś innego klucza. Stałem w miejscu z tą całą wiedzą zapiętą na ogromnym kółku z metalu. Tak bardzo chciałem tam wejść.

Zrozumiałem, że nauczyłem się wiele i jeszcze więcej doświadczyłem. Jednak to wszystko nie wystarczyło, aby przejść dalej. Cała ta wiedza okazała się bezużyteczna w najważniejszym momencie mojego życia. Zarówno ziemskiego, jak i duchowego. Poczułem totalną bezsilność i bezradność. Spoglądałem na te wszystkie niepasujące klucze i zastanawiałem się co dalej. Po co mi ta wiedza i te wszystkie doświadczenia.

Zacząłem więc odpuszczać i wypuszczać. Jeden po drugim. Klucz za kluczem. Doświadczenie za doświadczeniem. Wiedza za wiedzą. Wybaczenie za wybaczeniem. To wszystko upadało i powodowało coraz więcej lekkości. Nie było już przywiązania, a robiło się miejsce na jeszcze więcej miłości i światła. Ciało odrzucało alkohol, kawę, mięso i wszystko, co było dla niego niewłaściwe. W to miejsce wlewało się jeszcze więcej światła i energii. Przychodzi czas, gdy widzisz tylko to światło. Światło miłości i swój właściwy kształt. Dostrzegasz wibracje i jeszcze więcej prawdy, którą się jest.

Ten właściwy klucz do tych wrót to ja. Jestem kluczem do wszystkiego, co jest częścią mojego życia w świecie rzeczywistym i duchowym. Bez tego wszystkiego, czym oblepiłem się przez lata. Czysta forma w świątyni zwanej ciałem. Ze świadomością nieświadomości. Tak mogłem przejść dalej. Tylko teraz pytanie, czy tego chcę. Być może jako dziecko nie chciałem przyjść na świat, bo go nie znałem. Być może teraz będzie tak samo. To jednak było silniejsze, bo przybliża do wyższego poziomu. Nie ma w nim lęku, strachu i obaw, które powodują niskie wibracje i odcinają wiele możliwości.

Gdy przekraczasz kolejną bramę, to…

Przyjdzie czas, że o tym opowiem. Ważniejsze jednak jest to, że każdy ma swoje bramy i swoje klucze. Jest też kluczem, który je otwiera. Pozostaje jedynie pytanie, czy być może lepiej się nie uczyć i nie doświadczać. Też sobie zadałem to pytanie. Musisz wiedzieć, że każda brama ma swój zamek. Trzeba do niego pasować. Życie, a więc wiedza i doświadczenia są niczym ślusarz, który Ciebie kształtuje. I choć trzymać będziesz w ręku wiele innych kluczy, to nigdy nie wiesz, czy masz właściwe, dopóki nie sprawdzisz.

Ważne jest to, że trzeba być gotowym, aby to wszystko zostawić i się od tego uwolnić w odpowiednim momencie. Im więcej się uczyłeś i więcej doświadczasz, tym bardziej dopasowujesz się do właściwego kształtu. To ważne w aspekcie zaakceptowania, że wszystko dzieje się wtedy, gdy dziać się ma, a każde chwile są darem. Niezależnie od tego, czy właściwe, czy niewłaściwe.

Czy chodzi o to, aby zapomnieć? Zdecydowanie nie. Jednak trzeba wybierać to, co konieczne, aby iść dalej. Robić miejsce na nowe i przyjmować tylko to, co prowadzi we właściwy czas. Najwięcej miejsca rób dla miłości do siebie i światła, którym rozświetlasz nie tylko siebie, ale też wszystko wokół Ciebie.

…bo kluczem jesteś Ty.