… ale czy na pewno w taki sposób? Ulice pełne okomórkowanych osobników, którym ciekawszy wydaje się świat wirtualny. Zagubieni gdzieś poza rzeczywistością. Ludzie na koncertach swoich idoli zapatrzeni w ekran smartfona pozbawiają się emocji, które mogłybym im towarzyszyć w danej chwili. Brakuje wspomnień w sercu, bo jak ono ma zarejestrować dwuwymiar z telefonu, gdy ktoś ogląda górskie widoki przez podręczny telewizor. Pstryk i jest zdjęcie imitujące wspomnienie, które pozbawione jest realnych dźwięków, zapachów i emocji. To jakby gwarancja poczucia bezpieczeństwa, bo to, co na ekranie jest znane i nikomu nie zagraża. Z Tobą chcę oglądać świat, gdy zaczyna się nowy związek na czwarteja randce, która przy zimnych już daniach obfituje w ciekawe zdjęcia obcych ludzi, historii i głupawych filmików. I już nawet zabrakło czasu na romantyczne spojrzenie, bo lepiej zrobić seflie lub powiedzieć: “popatrz tutaj”. I już jest miłość na ekranie, która patrzy już wirtualnym spojrzeniem. To już będzie na lata, a związek nie koniecznie. Nie bez powodu mówią “chwytaj chwile”… tylko chyba nie o takie chwytanie chodziło…